
Polsko-ukraiński turniej właśnie dobiega końca. Przed nami już tylko jedno spotkanie. Dziś na Stadionie Olimpijskim w Kijowie padnie odpowiedź na najważniejsze pytanie - kto zostanie mistrzem Europy? Zastanawiacie się kto wieczorem będzie kibicował Włochom, a kto już teraz ściska kciuki za Hiszpanią?
Będę kibicował Hiszpanom, ponieważ ta drużyna gra najlepszy futbol na tym turnieju. Lepiej prezentowali się tylko Niemcy, ale ich niestety w finale nie zobaczymy, czego bardzo żałuję. Dziś wygrają Hiszpanie, bo są jedynym zespołem na Euro, który z jednej strony potrafił wygrać mecz, przy dobrej grze, a z drugiej nie przegrać, gdy coś się nie układało. Jak chociażby z Portugalią. To jest cecha, po której poznaje się wielkie drużyny. Dlatego będę trzymał za nich kciuki dziś wieczorem.
Będę oglądał mecz we włoskiej restauracji mojego przyjaciela, co nie wpływa na to, komu kibicuję (śmiech). I tak trzymałbym mocno kciuki za Włochów. Urzekli mnie oni podczas tego turnieju. Nikt nie dawał im szans z uwagi na perypetie wokół ich drużyny, ale oni rośli z każdym meczem na Euro. A już Pirlo i Balotelli dokonują po prostu cudów.
Bardzo chciałbym, aby wygrali Włosi i będę bardzo mocno trzymał za nich kciuki. Jednak coś czuję, że moje wsparcie może im nie wystarczyć. (chwila zastanowienia) Wie pan, jak w Krakowie mówi się na drużynę, która zanim odda strzał to musi wymienić 48 podań? Drybcioki. Zatem liczę, że wieczorem cieszyć będą się Włosi, ale rozum podpowiada, że triumfować będą jednak drybcioki.
Bardzo lubię hiszpański futbol. Od lat jestem ich wiernym fanem. W młodości byłem zafascynowany wielką Barceloną, z Johanem Cruyffem w składzie. Ale od dwunastego roku życia, gdy oglądałem mistrzostwa Świata w Hiszpanii, gdzie Polska przegrała w półfinale z Włochami, mam też ogromny szacunek do reprezentacji Italii. A Później w Juventusie grał mój przyjaciel, Zbigniew Boniek. Jak pan słyszy, jestem zatem rozbity. Ale chyba bardziej będę cieszył się, gdy wygrają Włosi.
Hiszpanom. Bo lubię ten rodzaj piłki nożnej. Jestem fanem Barcelony od wielu lat. Hiszpania gra najładniejszy futbol na świecie. Niektórzy mówią, że w ich grze brakuje polotu, ale co z tego, skoro są efektywni? Można grać pięknie i przegrać, jak Niemcy, albo awansować do finału, jak Hiszpanie. To ja już wolę to drugie.
Nie sympatyzuję z żadną z tych drużyn. Nie lubię ani Hiszpanii, ani Włoch. Chociaż przyznaję, że obydwa zespoły grają bardzo dobrze na Euro. Wieczorem liczę po prostu na dobry mecz. Niech wygra lepszy.
Kibicuję oczywiście Hiszpanom. Komentuję ich mecze, żyję ich ligą, przez co czuję się związany uczuciowo z ich reprezentacją. Zresztą uważam, że mają w składzie najlepszych obecnie piłkarzy na świecie. Nie wyobrażam sobie dziś innego rezultatu, niż zwycięstwo drużyny Vicente Del Bosque.
Kibicuję Włochom, bo już przed Euro wymieniałem ich w gronie faworytów do triumfu. Podczas turnieju przekonałem się, że są na podobnym poziomie, co Hiszpanie. Poza tym dla piłki nożnej będzie dobrze, gdy po mistrzostwo sięgnie ktoś inny. Monopol w futbolu jest fajny, ale po pewnym czasie może stać się nudny. Dlatego trzymam kciuki za drużynę Cesare Prandellego.
Na początku kibicowałem Anglikom, bo głupio było w redakcji powiedzieć, że nie wierzę w ten zespół, skoro komentuję ich ligę. Prawda jest jednak taka, że nie wierzyłem, że mogą osiągnąć sukces. Dlatego kibicowałem Hiszpanii. Wiedziałem, że jest to drużyna, która jest w stanie awansować nawet do finału. Jednak po ćwierćfinałowych spotkaniach moim sercem zawładnęli Włosi. Bardzo imponuje mi gra Andrei Pirlo, który pomimo wieku wyprzedza wszystkich o dwa kroki. Także Mario Balotelli zaczął grać inaczej, niż mnie do tego przyzwyczaił w Premier League. Jest bardziej odpowiedzialny. No i teraz mam dylemat. Ale chyba będę zadowolony, jeśli wygrają Włosi.

