Poseł Mularczyk nie był zadowolony z obsady sędziowskiej. Internauci pokazali mu, że piłka nożna to nie sądy powszechne i tu PiS nie ma prawa ingerować w to, kto będzie sędzią, a kto nie.
Poseł Mularczyk nie był zadowolony z obsady sędziowskiej. Internauci pokazali mu, że piłka nożna to nie sądy powszechne i tu PiS nie ma prawa ingerować w to, kto będzie sędzią, a kto nie. Fot. Przemek Wierzchowski /AG

Dopiero gdy umiłowana Sandecja Nowy Sącz przegrała z Legią Warszawa 0:2 poseł PiS przekonał się jak działa niedemokratyczny wybór sędziów. PZPN zrobił właśnie to czego chce minister Ziobro. Wyznaczył sędziego do rozstrzygnięcia spotkania. Nie w sądzie, ale na boisku piłkarskim.

REKLAMA
Arkadiusz Mularczyk jest oburzony sędziowaniem. Jego drużyna grała w osłabieniu od 20 minuty i ostatecznie dała sobie strzelić dwa gole. Poseł na to, że to niesprawiedliwe, bo sędzia był delegowany z Warszawy. Naskoczył więc na Zbigniewa Bońka, szefa PZPN. Chyba nie może bardziej zabawnej i pouczającej historii na tle reformy sądownictwa.
Mecz Legii Warszawa i Sandecji Nowy Sącz sędziował Tomasz Kwiatkowski z Warszawy. Nie wiadomo, czy Kwiatkowski prywatnie jest kibicem Legii czy jakiejkolwiek innej drużyny, ale to nie jest ważne. Jest z Warszawy i już przez ten fakt zdaniem części internautów nie był odpowiednią osobą do tego, żeby wyjść tego dnia na murawę boiska.
Jednym z krytyków wyznaczenia Kwiatkowskiego na sędziego głównego spotkania był Arkadiusz Mularczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, swego czasu prawa ręka Zbigniewa Ziobry. Parlamentarzysta zauważył na Twitterze, że takie decyzje władz piłkarskich nie budują zaufania do PZPN. – Oni by chcieli, żeby sędziów wyznaczał PiS – zauważył jeden z komentujących post posła, nawiązując do niedawno uchwalonej przez Sejm ustawy dającej prawo Zbigniewowi Ziobrze do mianowania i odwoływania sędziów sądów powszechnych. – Proszę się zająć zaufaniem Polaków do instytucji państwowych – dodał inny. A trzeci dosadnie i krótko, w żołnierskich słowach zalecił posłowi PiS odpier…ć się od piłki nożnej.
Zbigniew Boniek polubił ten post i napisał, że jemu jako prezesowi PZPN nie wypadało użyć żołnierskiego języka. To przeważyło szalę goryczy posła, który nie przyjął późniejszych przeprosin i zaproszenia na kawę. Przy okazji stawia kwestię bezstronności sędziego pod dużym znakiem zapytania, tym bardziej, że większą część spotkania Sandecja grała w dziesiątkę. – Może niech Zbigniew Ziobro wybiera sędziów? – śmieją się internauci.
Kłopoty ze zrozumieniem konstytucji macie, a do piłki się pchacie – zauważa jeszcze jeden z komentujących. Cóż począć, takich dożyliśmy czasów, że teraz wszystko kojarzy się z polityką. Z kronikarskiego obowiązku wypada dodać, że Legia pokonała Sandocję 2:0, a na 20 minut przed końcem spotkania kibice piłkarzy z Nowego Sącza próbowali sforsować barierki odgradzające ich od kibiców "wojskowych" i musiała interweniować policja.