
Niewiarygodnego zamieszania narobiła dziennikarka "Dziennika Gazety Prawnej", która nie najlepiej poradziła sobie z językiem prawniczym, jakim na zadane pytania odpisano jej z Naczelnego Sądu Administracyjnego. Okazuje się bowiem, że całkowicie nieuzasadnione są dzisiejsze doniesienia "DGP", iż NSA zaakceptował istnienie sędziów-dublerów z Trybunału Konstytucyjnego. Ba, tezę taką postawiono na podstawie odpowiedzi na pytanie dotyczące właściwie zupełnie innego tematu.
Jak informowaliśmy w naTemat, w dzisiejszym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" donoszono o tym, że Naczelny Sąd Administracyjny przedstawił korzystną dla Prawa i Sprawiedliwości wykładnię na temat sytuacji tzw. sędziów-dublerów z Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi oczywiście o sędziów wyznaczonych przez nowy Sejm w miejsce osób, które zostały wybrane przez posłów poprzedniej kadencji. Mariusz Muszyński, Henryk Cioch i Lech Morawski z nadania PiS mieli zastąpić Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego i Krzysztofa Ślebzaka.
Ci ostatni – wybrani przez koalicję PO-PSL – nie zostali zaprzysiężeni przez prezydenta Andrzeja Dudę. Natomiast pierwsza wymieniona trójka nie była dopuszczana do orzekania w TK tak długo, jak prezesem tej instytucji pozostawał prof. Andrzej Rzepliński. Pracę rozpoczęli dopiero, gdy kontrolę nad Trybunałem przejęła Julia Przyłębska i od tej chwili Muszyńskiego, Ciocha i Morawskiego powszechnie zaczęto nazywać sędziami-dublerami. Zajęli bowiem miejsca, które zdaniem absolutnej większości autorytetów prawniczych (inne zdanie mają tylko profesorowie związani z PiS) zgodnie z prawem należało do Hausera, Jakubeckiego i Ślebzaka.
Jednak dziś "Dziennik Gazeta Prawna" poinformował, że w przesłanym do redakcji piśmie NSA oficjalnie przyznał, że Sejm obecnej kadencji skutecznie unieważnił wybór sędziów wybranych za czasów PO-PSL. Wzbudziło to poruszenie nie tylko w zadziwionym taką wykładnią środowisku prawniczym, ale też wśród zwykłych obywateli. Którzy zaczęli podejrzewać, iż najważniejsi sędziowie ułożyli się z władzą. Pojawiły się liczne komentarze nawołujące do tego, by już nigdy nie stawać w obronie niezależności sądownictwa, skoro legalizuje ono ewidentnie sprzeczne z prawem decyzje.
Problem tylko w tym, że artykuł "DGP" okazuje się wielkim nadużyciem. W czwartkowe popołudnie rzeczniczka prasowa NSA Małgorzata Jaśkowska opublikowała oświadczenie, w którym ujawnia, iż dziennikarka "DGP" tezę o "zaakceptowaniu sędziów-dublerów" wysnuła tylko na podstawie odpowiedzi na pytania zadane właściwie w innej sprawie. Okazuje się bowiem, że "DGP" pytał NSA jedynie o status prof. Romana Hausera. O to, czy profesor może pozostawać sędzią NSA, skoro został wybrany przez Sejm poprzedniej kadencji w skład TK.
I NSA odpowiedział tylko tyle, że ze względu na fakt, iż Sejm obecnej kadencji podjął działania blokujące prof. Hauserowi drogę do zaprzysiężenia na sędziego TK, nie można mówić, iż łączy on funkcję w TK z tą w NSA. Tak można to streścić językiem potocznym. Rzeczniczka NSA pismu o nazwie "Dziennik Gazeta Prawna" odpowiedziała jednak nomenklaturą prawniczą, której w tej redakcji najwidoczniej nie zrozumieli.
Oświadczenie w sprawie publikacji w "Dzienniku Gazecie Prawnej" artykułu pt "NSA akceptuje nowy skład TK"
rzecznik prasowy NSA Małgorzata Jaśkowska
