Dr hab Przemysław Chylarecki analizuje dla nas wywiad z ministrem Janem Szyszką.
Dr hab Przemysław Chylarecki analizuje dla nas wywiad z ministrem Janem Szyszką. Fot. Screen/https://youtu.be/EEQC9L6pZP0

– Każde zdanie w tym wywiadzie jest perełką – mówi nam biolog z PAN, dr hab Przemysław Chylarecki. Wywiad z ministrem Janem Szyszką, który ukazał się w Rzeczpospolitej, przeczytał dwukrotnie. W rozmowie z naTemat zgodził się dokonać jego analizy. Czasem mówi wprost, że nie wie, czy te bzdury, które czyta wynikają z niewiedzy, czy manipulacji. W każdym razie podważa jego teorie.

REKLAMA

A zatem czytamy wywiad, który Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz "Rzeczpospolitej", przeprowadził z ministrem środowiska Janem Szyszką. Dr Przemysław Chylarecki od samego początku ma uwagi. Co chwila mówi, że coś jest nieprawdą albo bzdurą. Mitem albo postprawdą.

Szare wstawki to fragmenty wywiadu.

Dr hab. Przemysław Chylarecki, Komitet Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej PAN: Minister od początku mówi, że musi tak działać z uwagi na wymogi dyrektywy siedliskowej i ptasiej. Absolutnie jest to nieprawda, ponieważ to, czego wymaga od nas dyrektywa siedliskowa i ptasia w odniesieniu do obszarów Natura 2000 to zachowanie właściwego stanu ochrony. Liczebność docelowa chronionych gatunków i ich siedlisk nie powinna się zmniejszać.

Nie ma żadnego zagrożenia dla trwałości tych siedlisk, co minister usiłuje nam wcisnąć, mówiąc, że są one zagrożone przez gradację kornika. Nie są zagrożone. Przeciwnie. Kilku gatunkom docelowo to służy. Gdy minister mówi, że dla rzekomej ochrony tych gatunków i siedlisk on wycina świerki, to mówi nam, że czarne jest białe. On robi wszystko, by kilku gatunkom zrobić źle. Zamiast zachować status quo.

To bzdura. Intensywność wycinki w ostatnich latach, która prowadzona jest w puszczy, była na poziomie 60 tysięcy metrów sześciennych drewna rocznie. W tej chwili, na bieżący rok, minister realizuje 170 tys. metrów sześciennych. Mówienie, że wycina się tyle z powodu bezpieczeństwa publicznego to bzdura. Może wygolimy ten las do zera, bo wtedy minister będzie miał absolutną pewność, że nic złego nam się nie stanie i będziemy bezpieczni?

To naukowa bzdura. Wystarczy, że spojrzymy do zestawienia, które robi Komisja Europejska, w ramach raportowania dyrektywy ptasiej i zobaczymy, że Holandia ma od 690 do 850 par białego bociana. Pokazuje to też Czerwona Księga Ptaków Europy.

(śmiech). Jest to podważanie autorytetu ludzi, z których wyrokiem minister się nie zgadza. Od 27 lipca jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, najwyższego organu jurysdykcji europejskiej, do którego trzeba się zastosować. Czas dyskusji na ten temat się skończył.

Można to nazywać działaniami ochronnymi, ale to tak jak nazwanie przez myśliwych odstrzału działaniami ochronnymi. To jest po prostu wycinanie drzew i tyle. Mówienie, że to pomoże jakiemuś siedlisku Natura 2000 jest mitem.

Gradacja, czyli fakt, że populacja jakiegoś gatunku jest nagle tysiąc lub kilka tysięcy razy liczniejsza niż zwykle, dotyczy tylko jednego gatunku kornika. Kornika drukarza, który infekuje świerki.

Przepraszam. Ja bym znalazł kilkadziesiąt wywiadów, w których minister – lub jego wiceminister albo szef Lasów Państwowych – mówią, że jest problem z kornikiem i aby go zastopować, to musimy wcinać drzewa.

Kolejny mit. Nie ma w Puszczy Białowieskiej żadnych działań prowadzonych przez Lasy Państwowe w ostatnich latach, które polegają na przywróceniu stosunków wodnych.

Już mi się kończy repertuar racjonalnych odpowiedzi. W momencie, gdy robimy wycinanie drzew martwych i dogorywających, w których są dziuple i gniazda ptaków, to jasne jest, że to wszystko pada i jest niszczone. Mówienie, że tym gatunkom się pomaga to jest bezczelność. Mogę to skomentować tylko obrazowo – człowiek oskarżony o zabójstwo rodziców staje przed sądem i prosi o łagodny wymiar kary, bo jest sierotą. Taka jest skala hucpy.

Kolejny mit. Też posiadam te same dane. 1 mln 300 tys. drzew to jest suma zainfekowanych drzew tej gradacji od 2012 roku. Wszystkich, łącznie. Z tej sumy około jedna trzecia została już wyrżnięta w poprzednich latach, bo wszystkie trzy nadleśnictwa pracują pełną parą i rocznie wyżynają około 60 tys. metrów sześciennych. W tym roku wykasują kolejne 170 tys., więc nie można mówić, że mamy do wyrżnięcia 1 mln 300 tys.

To jest nieprawda. Po pięciu latach od roku 2012 do teraz, jak wyliczyliśmy – i każdy może to zrobić w Excelu – masa drzew kornikowych, które byłyby zainfekowane, gdyby rzeczywiście jedno drzewo infekowało 30 kolejnych, przekroczyłaby 100 tysięcy masę ziemi. To jest 10 do 29 potęgi. A masa ziemi: 10 do 24. Jest to ewidentna bzdura. Każdy może to sprawdzić w Excelu.

To jest mega odwracanie kota ogonem, gdyż to właśnie Komisja Europejska podała ministra przez trybunał i nie z powodu, że nie chroni, tylko że chroni puszczę piłą. Na miłość Boską, to jest tak bezczelne...Przecież właśnie Komisja go ściga. Nie za zaniechania, tylko za to, co robi.

Nie ma setek, ani nawet kilkunastu publikacji, które wskazywałyby w sposób zgodny z warsztatem naukowym, że wycinka drzew kornikowych zwalnia gradację. Nie ma takich wyników. Wiemy o trzech takich publikacjach, z których jedna pokazuje coś wręcz przeciwnego, a dwie inne pokazują ograniczoną skuteczność.

To jest pomówienie. Uważam, że takie historie są niegodne ministra.

To jest przykład uniku. Przecież minister doskonale wie, że to drzewo jest sprzedawane. Każdy może jechać do puszczy, stanąć na skraju i obejrzeć pierwszy z brzegu sąg i zobaczyć, że większość tego drewna jest cechowana i przeznaczona na sprzedaż. Nie można tak opowiadać. Drzewo zainfekowane można kupić.

Tak! Nie przepraszam dokładnie tak. Cały szereg ekosystemów w strefie borealnej czy to na Syberii, czy w USA, jest kształtowanych przez mniej lub bardziej regularne pożary. Puszcza Białowieska też w swoim czasie była kształtowana przez pożary, które promowały sosnę. Są całe ekosystemy, gdzie pożar jest zjawiskiem normalnym. Jako biolog on nie może mówić, czy tajga poradzi sobie sama z pożarem. Oczywiście, że sobie poradzi. Przeżyje go i odtworzy się. Są w Ameryce gatunki sosen, które kiełkują wyłącznie po pożarze. Są ewolucyjnie przystosowane, że występują w środowiskach, że pożar może się zdarzyć.

To jest nieprawda. Protestują w tej chwili całe armie biologów z tytułami. Dziś ukazał się list podpisany przez 150 pracowników naukowych. Nie wspomnę o wcześniejszych opiniach, bo są ich hektary. Mówienie, że te protesty wynikają z braku wiedzy, to jest nieprawda. Przeciwko temu podejściu do puszczy protestuje ogromna armia wysoko wykształconych, z ogromnych dorobkiem biologów. Polskich i nie tylko.