Planowanej przez PiS dekoncentracji mediów boi się też prawica.
Planowanej przez PiS dekoncentracji mediów boi się też prawica. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Koła wielkiego walca, który zreformuje media mają przetoczyć się przez Polskę już jesienią. Prawo i Sprawiedliwość planuje dekoncentracje i repolonizacje gazet, portali, stacji radiowych i telewizyjnych. Blady strach pada na wydawców prywatnych tytułów, ale i pośrednio na wszystkich odbiorców. Ponurą wizję przyszłości opisał w orwellowskim stylu Łukasz Warzecha z "Do Rzeczy".

REKLAMA
Tytuł tekstu "Rok 2027" nawiązuje do słynnego "Roku 1984" George'a Orwella. Tak jak oryginał, tak i to opowiadanie może przestać być tylko literacką fikcją. Przedstawia dość prawdopodobną wizję niedalekiej przyszłości w której główna oś fabuły kreci się wokół dekoncentracji mediów i konsekwencji tych działań. Przypomnijmy, że PiS chce m. in. zmniejszyć ilość kapitału zagranicznego w tytułach niepublicznych, nawet lifestylowych. Według partii rządzącej - obce pieniądze sprawiają, że źle mówi się o Polsce. Tajemnicą poliszynela jest to, że PiS chce sobie podporządkować media, a część przez odebranie środków upadnie.
Niesie to ze sobą dalsze efekty o których pisze Łukasz Warzecha. W 2027 roku "młode pokolenie, mając dość zinstytucjonalizowanej i skostniałej patriotycznej propagandy, odbiło gwałtownie w lewo – po prostu z przekory. I poszło głosować" - w opowiadaniu PiS traci władzę na rzecz centrolewicowej koalicji, a prezydentem jest... Donald Tusk. Jedną z pierwszych decyzji była kolejna rewolucja medialna, bo wcześniejsza ustawa o dekoncentracji zadziałała jak broń obosieczna: "To zamach na pluralizm! Dziennikarze są zwalniani za poglądy! – grzmiał w Sejmie do raczej pustej sali sam Kaczyński."

"Nowy lewicowy rząd zaczął szybko proces zmian w SSP. Po trzech miesiącach łańcuszek zmian sięgnął mediów od nich zależnych: m.in. TVN24, Narodowego Koncernu Gazet Lokalnych i Polskiego Onetu (dawniej po prostu „Onetu”). Politycy PiS nie posiadali się z oburzenia, wzburzony był także elektorat tej partii. „To niebywałe! Dziennikarze będą teraz wykonywać polecenia skrajnie lewackiego rządu!” – napisał na Twitterze Jarosław Sellin. „A dotąd wykonywali czyje?” – odpowiedział mu Piotr Kraśko, nowy redaktor naczelny Polskiego Onetu."

W opowiadaniu opisane są też skutki ustawy przeciwko fake newsom. Wszyscy wiemy, że taka z pewnością musi być wprowadzona, ale musi być dobrze przemyślana, by politycy jej nie przedobrzyli powołując "Radę Rzetelności".

"Głośna była sprawa lokalnej gazety z Kalisza, która w roku 2022 – pisząc krytycznie o poczynaniach lokalnej posłanki PiS Joanny Lichockiej – pomyliła dwie cyfry, podając na początku tekstu datę jej urodzenia. Lichocka zgłosiła sprawę radzie jako „fake news”, a ta ukarała wydawcę grzywną w wysokości 100 tys. złotych. Gazeta musiała zostać zamknięta, nie była w stanie zapłacić."

Na końcu opowiadania pojawia się też sam autor, jako pisarz, który przestrzegał przed wprowadzanymi przez PiS zmianami. "Zwolennicy nowej władzy uważali autora za pisowca i zaprzysięgłego prawaka, którego tekstów się nie czyta" - akurat ten tekst naprawdę warto przeczytać.
Źródło: Do Rzeczy