Protestujący zablokowali trasę przemarszu marszu ONR.
Protestujący zablokowali trasę przemarszu marszu ONR. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta

Protestowali przeciwko przemarszowi ONR. Około 200 osób usiadło na ulicy Nowy świat w Warszawie i czekało na narodowców. Wcześniej przyszli policjanci, którzy wszystkich usunęli siłą z trasy przemarszu. Wśród nich był dziennikarz Piotr Pytlakowski z "Polityki".

REKLAMA
Jaką formę protestu preferujesz?
Siedzieliśmy na ulicy. Nie zamierzamy stosować wobec nikogo przemocy, nie chcemy też odpowiadać przemocą. Naszą bronią jest bierny opór.
Siedzieliście zatem na ulicy. Dlaczego?
To nasza forma protestu przeciwko szerzącej się nienawiści. Nie zgadzamy się, żeby organizacje takie jakie ONR miały prawo głosić hasła wzywające do nienawiści.
Gdzie ostatnio protestowałeś?
Zajęliśmy jezdnię w Warszawie, na Nowym Świecie blisko Chmielnej. Zablokowaliśmy trasę przemarszu oenerowców.
I co się stało?
Zanim doszło do nas czoło pochodu policjanci dostali rozkaz usunięcia nas z jezdni.
Byli wobec was brutalni?
Nie. Nie mam zresztą do nich pretensji o to, że przystąpili do akcji, tylko do ich przełożonych, ze wydali taki rozkaz.
Czyli nie zgadzasz się z argumentami, że funkcjonariusze są agresywni wobec opozycji?
Oczywiście, jak ktoś się rzuca i szarpie, to pewnie muszą włożyć więcej siły w trakcie interwencji, ale ja nie doświadczyłem jakieś brutalności z ich strony.
I nie było próby mediacji?
Przed akcją nie. A przecież mogli skierować przemarsz bojówkarzy ulicą Chmielną, nie doszłoby do zetknięcia z nami. Ale nie zrobiono tego. Później każda ze 140 zatrzymanych osób dostała propozycję przyjęcia mandatu w wysokości 500 zł.
Skorzystaliście?
Nie.
I co będzie dalej?
Poszły wnioski do sądu o ukaranie.
To nie lepiej było przyjąć mandat?
To nie pierwszy raz, kiedy spotykamy się z taką propozycją. Przyjęcie mandatu oznacza jakiś koniec postępowania. Nam zależy jednak, żeby sprawa trafiła do sądu. Żeby sądy wydawały orzeczenia zgodne z konstytucją, żeby o sprawie było głośno.
Czyli wniosek do sądu macie niejako wkalkulowany w formę protestu?
logo
Policja siłą usuwała protestujących. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
To moje stanowisko, nie mamy jednak jakiejś ustalonej strategii
Jaka wam teraz grozi kara?
Do tej pory sądy w podobnych przypadkach orzekały grzywnę w wysokości 100 zł. Paragraf przewiduje karę 14 dni więzienia lub grzywny.
Zrezygnujesz z protestów?
Nie, dopóki będzie konieczność przeciwstawiania się takim organizacjom jak ONR. Trzeci raz już mnie policja wynosiła w ostatnich miesiącach. Są wśród nas lekarze, wykładowcy akademiccy, ludzie kultury. To dobre towarzystwo szanowanych osób. Zapraszamy wszystkich, którym także nie podobają się przemarsze ONR.