
Jarosław Gowin uznał, że dosyć już oszukiwania się – na studiach dziennych i zaocznych poziom edukacji nie jest taki sam. W związku z tym postanowił wydłużyć studia niestacjonarne o dwa lata. Jego pomysł budzi sporo kontrowersji zarówno wśród studentów, jak i ekspertów. Postanowiliśmy sprawdzić, czy dwa dodatkowe lata nauki rzeczywiście mogą znacząco poprawić jakość kształcenia.
Przemek student zaoczny Warszawskiej Szkoły Filmowej uważa ten pomysł za nietrafiony. Po czym dodaje: – Rozumiem ideę, aczkolwiek nie rozumiem sensu trzymania studentów 7 lat na uczelniach. Jeśli chcemy podwyższyć jakości edukacji, to nie powinno się to odbywać w ten sposób. Studiuję na Warszawskiej Szkole Filmowej i spędzam 3 dni w tygodniu na uczelni – piątek po pracy oraz sobota i niedziela od 9 do 19.30. Jest to niezwykle wyczerpujące, tym bardziej że w tygodniu pracuję – kwituje.
Konsekwencją wprowadzenia pomysłu Jarosława Gowina może być przede wszystkim zmniejszenie liczby studentów zaocznych i wieczorowych. Podczas konferencji prasowej odniósł się też do zmian w sposobie finansowania uczelni, które weszły w życie 1 stycznia 2017 roku. Dotyczą one sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych. W szkole wyższej na jednego nauczyciela akademickiego nie może przypadać więcej niż 13 studentów.
Drogi Ministrze, nie karz mnie za to, że chce studiować ale muszę na te studia zarobić. Jestem pewny że po 5 latach nie wyjdę z tej uczelni głupszy od moich "stacjonarnych kolegów".
Natomiast Karolina, studentka zaoczna zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim uważa, że nie przyniosłoby to pożądanego efektu. – Po pierwsze studia nie szkolą nas w praktyce tylko w teorii, a praktyka obecnie jest niezbędna do zdobycia pracy, awansowania. Dodatkowo te studia, które wymagają większej wiedzy już i tak mają wydłużony czas trwania, np. architektura, medycyna. Utrzymuję się sama, a studia zaoczne są tylko elementem mojego życia.
Wśród niektórych panuje przekonanie, że różnice w edukacji między studiami stacjonarnymi a niestacjonarnymi są widoczne. -Studenci dzienni uczą się systematycznie, przygotowując się na zajęcia z dnia na dzień, natomiast studenci zaoczni mają zazwyczaj dwutygodniowe przerwy w zjazdach. Również efektywność studiów dziennych moim zdaniem jest większa, ponieważ spędzanie 8 czy 10 godzin dziennie na uczelni, może znacząco wpływać na obniżenie możliwości przyswajania wiedzy. - twierdzi Dorota, studentka dzienna polityki społecznej na Uniwersytecie Warszawskim.
Komentarza w tej sprawie udzielił także Bogusław Śliwerski – przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk. – Na razie czekamy na Kongres, który ma być we wrześniu. Nadal nie wiemy, w jakim kierunku pójdą rozwiązania zaproponowane przez ministerstwo. Studenci, uczący się dłużej musieliby finansować uniwersytety, politechniki czy akademie. Wypowiedź Jarosława Gowina, który podczas konferencji odniósł się do reformy i podkreślił, że warto wykształcić w studentach kompetencje miękkie wydaje się absurdalna, ponieważ wiąże się to z ogromnymi kosztami ponoszonymi na rzecz kursów, szkoleń i warsztatów, które jego zdaniem powinny odbywać się w grupach mniejszych niż w tej chwili, żeby przyniosły zamierzony efekt.
Wiem, że nasi studenci zaoczni to już są nauczyciele i wychowawcy, my musimy im dać rzetelnie nową wiedzę, nowe modele z którymi się jeszcze nie spotkali. Tłumaczenie tego rozwiązania potrzebą wykształcenia umiejętności miękkich u osób dorosłych, którzy już je posiadają, moim zdaniem nie ma odniesienia do rzeczywistości. Zawsze można powiedzieć, że im dłużej ktoś studiuję, tym damy mu więcej zajęć dydaktycznych, tym możemy stworzyć takiej osobie więcej możliwości, poszerzać paletę ofert dydaktycznych.
– Nie jestem do końca przekonany do tego pomysłu, potrzebowałbym jakiegoś uzasadnienia, dodatkowego badania, wyliczenia – jaki odsetek ludzi tuż po maturze nieprzyjętych na studia stacjonarne jest już w systemie studiów niestacjonarnych, zdaje się że takich analiz się nie robi, a szkoda. To właśnie oni byliby najbardziej poszkodowani przez wydłużenia toku nauczania.