Stylistka Dorota Wróblewska zgłosiła na policję groźby karalne, które otrzymała od internautów po skrytykowaniu ubioru premier Beaty Szydło.
Stylistka Dorota Wróblewska zgłosiła na policję groźby karalne, które otrzymała od internautów po skrytykowaniu ubioru premier Beaty Szydło. fot. facebook.com/pg/blogDW

"Ze zwykłej opinii stylizacji, opinii jakich wiele na moim profilu, zrobiła się afera polityczna. Tylko dlatego, że skrytykowałam ubiór Pani Premier jestem nie tylko wyzywana, ale i zastraszana" – skarży się stylistka Dorota Wróblewska. Po tym, jak napisała o ubiorze Beaty Szydło, spłynęła na nią fala hejtu, w tym gróźb.

REKLAMA
Internauci hejtują stylistkę grożąc jej ogoleniem na łyso, gwałtem i śmiercią. Kobieta zgłosiła groźby karalne na policję. Jej zdaniem nic nie usprawiedliwia fali nienawiści która popłynęła w jej kierunku. Podkreśla, że jej krytyka ubioru premier Szydło była kulturalna i konstruktywna. Zapowiada też, że nie zamierza zaprzestać swojej działalności mimo pogróżek. Poszło o ten post z Facebooka z 20 sierpnia.
Wróblewska pisze wprost, że "premier tak nie powinna wyglądać". Do komunikatu stylistka dołączyła zdjęcia Beaty Szydło w dżinsach i granatowej marynarce. To strój, w jakim premier pojawiła się na konferencji prasowej w Chojnicach, gdy opowiadała o działaniach rządu po nawałnicach, które spustoszyły wiele miejscowości w województwie pomorskim. "Pani premier może zachować swój styl i wyglądać odpowiednio do stanowiska. Premier to nie sołtys" – napisała Wróblewska, po czym zaczęła otrzymywać nienawistne wiadomości i groźby. Sprawą zajmuje się już policja.