
Wielokrotnie udowodnił, że nie boi się głośno wyrażać swoich poglądów politycznych, a jego słowa krytyczne wobec rządu PiS nie raz były cytowane w mediach. Wkrótce jednak może się okazać, że ojciec dominikanin Paweł Gużyński może stracić głos.
REKLAMA
Krytykował kościół, twierdząc, że duchowni wspierali ochoczo Prawo i Sprawiedliwość, a teraz budzą się z ręką w nocniku. Krytykował pośpieszne wprowadzanie zmian w prawie, niepoprzedzone dyskusją społeczną i publiczną debatą, i to nawet te przepisy, których celem miało być zwiększenie ochrony życia. Nie można jednak wykluczyć, że już niedługo dominikanin Paweł Gużyński zamilknie w mediach. Powołano bowiem specjalną komisję, która będzie się przyglądać wystąpieniom duchownego. Jeśli członkowie komisji uznają, że dominikanin przesadza w krytyce PIS, kara będzie tylko jedna: zakaz wystąpień publicznych.
Nie byłby to w ostatnich latach jedyny taki wyrok. Z podobnymi ograniczeniami spotkali się już księża Boniecki czy Lemański. Ksiądz Boniecki w ostatnich dniach "powrócił", zakaz medialny został zniesiony. Niepokorny ksiądz Lemański został skazany na milczenie i zakaz noszenia sutanny. Jak pisała Aleksandra Pawlicka z tygodnika "Newsweek", codziennie w zaciszu domowym modli się za Osetyjczyków, Tutsi z Rwandy, Żydów z Chełmna, alkoholików i tych księży pedofilów, którzy pobłądzili w kapłaństwie.
