
Minister Błaszczak tłumaczył w mediach, że rząd nie wystąpił do Unii Europejskiej z prośbą o wsparcie finansowe, bo suma strat po nawałnicach zamyka się w zbyt niskiej kwocie. Tyle tylko, że zdaniem samorządowców rządowe wyceny są stanowczo za niskie, a realnie wynoszą nawet dziesięć razy więcej.
REKLAMA
Żeby dostać pieniądze z UE, które pomogłyby mieszkańcom regionów zniszczonych przez sierpniową nawałnicę, rząd musi najpierw wystąpić z takim wnioskiem. Tego nie uczyniono, a minister Mariusz Błaszczak tłumaczył w mediach, że dlatego, iż straty są zbyt niskie. Jeszcze dalej poszedł wojewoda pomorski – według niego usunięcie zniszczeń będzie kosztowało co najwyżej 122 mln złotych.
Problem w tym, że zdaniem samorządowców te wyliczenia są niedoszacowane. Nie uwzględniono śmierci kilku osób, nie policzono ogromnych zniszczeń w lasach i w uprawach. Zdaniem marszałka Mieczysława Struka realne straty zamkną się w kwocie co najmniej dziesięciokrotnie większej niż ta, o której mówi wojewoda.
Źródło: tvn24.pl
