
„Prócz niezwykłej urody miała maniery wielkiej damy i klasę, a seksowna Marilyn Monroe przy niej wydawała się agresywną kokotą”, pisali o niej recenzenci filmowi. Mimo że nie broniła wstępu do swej sypialni nawet żonatym mężczyznom, do Watykanu ponoć trafiła petycja, by włączyć ją do grona świętych Kościoła katolickiego. Alfred Hitchcock stracił dla niej głowę – nazywał ją „wulkanem pokrytym lodowcem”. Kochali ją Fred Zinnemann, Gary Cooper, a podobno nawet sam John Kennedy. Mimo to ona wciąż szukała szczęścia wśród znacznie starszych, zepsutych i nieosiągalnych mężczyzn. Takich jak jej ojciec. Czy to dlatego została księżną Monako? Oto kim była Grace Kelly.
Grace urodziła się 12 listopada 1929 roku w rodzinie bawidamka i dorobkiewicza, jednego z najważniejszych i najbogatszych ludzi w Filadelfii, Johna Kelly'ego, który był również trzykrotnym mistrzem olimpijskim w wioślarstwie. Była trzecim, lecz nie najmłodszym, dzieckiem w rodzinie Kelly. Jako mała dziewczynka uwielbiała zabawę w teatr – całe dnie potrafiła siedzieć w łóżku i bawić się lalkami, którym przydzielała role. Odgrywała je, zmieniając tembr głosu. Pragnęła zostać baletnicą, jednak jej wzrost zburzył jej plany – gdy urosła do 170 cm rzuciła taniec, skupiła się na aktorstwie i... poszukiwaniu tego, który wypełni lukę po ojcowskiej miłości. Ojciec Grace był bowiem zepsutym kobieciarzem, który za nic miał uczucia zarówno swojej żony, jak i córki. Kochanek miał na pęczki, a Katherine, jego żona, znosiła to ze stoickim spokojem. Jedna z biografii księżnej opisuje, że gdy Grace otrzymała Oscara za rolę w filmie „Dziewczyna z prowincji”, poproszony o komentarz ojciec odpowiedział: „no cóż, z czwórki moich dzieci, z nią wiązałem najmniejsze nadzieje, a zdaje się, że na starość to ona będzie mnie utrzymywać”. Podobno, gdy wypowiedź Johna dotarła do Grace, płakała wiele nocy. Od zawsze zabiegała o uwagę i dumę ojca, do końca na próżno.
Na początku lat 50. wpadła w objęcia największego playboya Los Angeles, Alego Khana, późniejszego męża Rity Hayworth, a już w 1952 roku została obsadzona u boku niemal 30 lat starszego, wielkiego amanta kina Garry’ego Coopera, w głośnym westernie Freda Zinnemanna „W samo południe”. Film ten okazał się ogromnym sukcesem. Dziś uznawane jest za jeden z pięciu najwybitniejszych westernów w historii kina. Wówczas zrobił furorę, a mało popularna Grace zyskała światową sławę niemal z dnia na dzień. Jednak na sukcesie zawodowym się nie skończyło. Tam gdzie pojawiała się Grace – wybuchał wulkan pożądania. Aktorką oczarowany był zarówno reżyser, Fred Zinnemann, jak i Gary Cooper. Według głośnej biografii „True Grace” autorstwa Wendy Leigh, Grace romansowała z mężczyznami jednocześnie, czego byli świadomi i na co pozwalali.
Grace i książę Rainier III Grimaldi poznali się na czerwonym dywanie w Cannes. Plotkuje się o tym, że była to intryga samego Arystotelesa Onasisa, jednego z najbogatszych ludzi świata, który miał większość udziałów w monakijskich kasynach i zależało mu (tak jak i Rainierowi) na przyciągnięciu jak największej rzeszy bogatych turystów spragnionych hazardu. Monako było wówczas księstwem podupadającym, a książę szukał sposobu jak szybko i bezboleśnie z tego wybrnąć. Kiedy Rainier poprosił o rękę Grace, dał jasno do zrozumienia jej ojcu, że to transakcja wiązana i zażądał posagu w wysokości 2 milionów dolarów. I podobno nieustraszony Jack Kelly posłusznie zapłacił za tytuł dla córki.
Jednocześnie Monako, które pozbawiło księżną jej największych marzeń i zmusiło do życia skrywając swe nieszczęście, niejako z miłości, cieszyło się za jej sprawą ogromną popularnością. Grace Kelly brylowała wśród najważniejszych kobiet świata, takich jak Elizabeth Taylor, królowa brytyjska czy Jackie Kennedy. Podobno ludzie ciągnęli do maleńkiego państwa jak Arabowie do Mekki. Według jej biografki, Wendy Leigh, to dzięki niej Monako stało się kierunkiem modnym i odwiedzanym przez rzesze turystów.
18 września 1982 roku kondukt żałobny wychodzi z pałacu Grimaldich i przemierza monakijskie uliczki, by o godzinie 10.30 wkroczyć do katedry św. Stefana. Przy ołtarzu stoją przedstawiciele państw kilkudziesięciu krajów, w tym Nancy Reagan, żona prezydenta USA oraz Danielle Mitterrand, żona prezydenta Francji. Ponadto w pogrzebie uczestniczą wszystkie panujące europejskie rody, między innymi księżna Diana. Księżne poznały się rok wcześniej, podczas turnieju tenisowego w Wimbledonie. Podobno na jednym z przyjęć w Londynie w 1981 roku, jeszcze przed ślubem Lady D. młoda Diana była przerażona zainteresowaniem mediów, błyskami fleszy i wszechobecnymi paparazzi. Wyżaliła się wówczas Grace, a ta spojrzała na nią serdecznie i powiedziała: „Nie przejmuj się, moja droga, będzie tylko gorzej”. Wiedziała, co mówi...
