
To była policyjna interwencja związana z tym, że kobieta przeszła nocą przez ulicę na czerwonym świetle. Zakończyła się tak, że poszkodowana trafiła do szpitala na obdukcję. Taką wersję przedstawia Danuta Sobczak - Domańska, znana w Szczecinie działaczka Komitetu Obrony Demokracji oraz ruchu Ratujmy Kobiety. Według wersji policji, to ona zachowała się agresywnie i dlatego konieczna była interwencja.
Zwróciłam policjantom uwagę, że zatrzymują mnie, a tuż obok na czerwonym świetle przejechał pirat drogowy, który stwarzał znacznie większe zagrożenie.
To wtedy krzyknął: "Ty lewacka szmato!". Zostałam rzucona do radiowozu na tylne siedzenie. Krzyczałam: "Ratunku, pomocy!". Policjant wykręcił mi ręce, wyrwał telefon i z impetem rzucił nim o deskę rozdzielczą. W radiowozie dostałam kajdankami po głowie.
Na podłodze, w pozycji klęczącej, z głową między kolanami, z wykręconymi do tyłu, skutymi i podniesionymi do góry rękoma zostałam przewieziona na komisariat. Krzyczałam, że mam chory kręgosłup. Błagałam, żeby mną tak nie szarpali.
