Sześcioro Polaków przeżyło dwa huragany na Karaibach i utknęło w Portoryko. Polska dyplomacja nie zrobiła nic, by im pomóc.
Sześcioro Polaków przeżyło dwa huragany na Karaibach i utknęło w Portoryko. Polska dyplomacja nie zrobiła nic, by im pomóc. Fot. YouTube.com/ammy

Wszyscy kojarzymy te filmowe historie, w których dyplomaci stają na głowie, gdy gdzieś na świecie w zagrożeniu znajdują się obywatele ich państwa. I wiele z nich opartych jest na prawdziwych wydarzeniach, ale niech wam nigdy nie przyjdzie do głowy, że w taki sposób może działać także polska dyplomacja. Jak wygląda prawda o Polsce, boleśnie przekonują się właśnie obywatele tego państwa, którzy mieli pecha stać się ofiarami huraganów przechodzących nad Karaibami.

REKLAMA
To sześcioro polskich obywateli, w tym trójka dzieci. Najpierw przetrwali uderzenie Irmy w Brytyjskie Wyspy Dziewicze. Później w poszukiwaniu bezpieczniejszego miejsca uciekli do Portoryko, ale wówczas pojawił się tam huragan Maria. Jak w rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnef z "Gazety Wyborczej" informuje jedna z Polek, przez cały ten czas ona i jej towarzysze nie mogli liczyć na jakąkolwiek pomoc polskich służb konsularnych.
Ewakuację i nowy dach nad głową zorganizowali na własną rękę i co najwyżej przy wsparciu karaibskich hotelarzy. Teraz ostatnie pieniądze wydają na to, by na własną rękę wrócić do Polski. Kupili bilety lotnicze, ale wciąż są uziemieni przez panujący w Portoryko chaos. I właściwie potrzebują tylko pomocy w dotarciu na samolot, który wreszcie odleci w kierunku Polski.
Zaoferowanie jakiegokolwiek wsparcia przerasta jednak dyplomację kierowaną przez Witolda Waszczykowskiego. – Nikt nam nic nie pomógł. Wczoraj nawet rozmawialiśmy z przedstawicielem w ambasadzie i powiedział do nas: "a co, ja mam wam samolot wysłać?" – relacjonuje Ilona Simlat. Polskie ofiary huraganów kontaktowały się z konsulatami w Waszyngtonie i Londynie. W żadnym z tych miejsc nie zaoferowano im pomocy.
Przy okazji tej zatrważającej historii warto pamiętać, że dzięki temu, iż Polska wciąż jest członkiem Unii Europejskiej, jej obywatele mają prawo do skorzystania z prawa do opieki konsularnej innego państwa członkowskiego, o którym mowa w art. 23. Traktatu o funkcjonowaniu UE. Stanowi on, iż "każdy obywatel Unii korzysta na terytorium państwa trzeciego, gdzie państwo członkowskie, którego jest obywatelem, nie ma swojego przedstawicielstwa, z ochrony dyplomatycznej i konsularnej każdego z pozostałych państw członkowskich na takich samych warunkach jak obywatele tego państwa".
źródło: Wyborcza.pl