Jerzy Owsiak dostał wezwanie do sądu w Słubicach za słowa, które powiedział podczas ostatniego Przystanku Woodstock.
Jerzy Owsiak dostał wezwanie do sądu w Słubicach za słowa, które powiedział podczas ostatniego Przystanku Woodstock. Facebook/Jurek Owsiak

Jerzy Owsiak dostał wezwanie do sądu w Słubicach. Chodzi o niecenzuralne słowa, jakie szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powiedział o politykach na Przystanku Woodstock. Postępowanie wobec Jerzego Owsiaka w tej sprawie zainicjował komendant policji w Gorzowie.

REKLAMA
Jak pisze na Facebooku Jerzy Owsiak, do końca liczył na to, że rozsądek weźmie górę. – A jednak nie – konkluduje. Ma stawić się w Sądzie Rejonowym w Słubicach 23 października, o godzinie 10. Pisze, że mimo ogromu pracy, którą ma w fundacji, pojawi się w sądzie.
Chodzi o słowa, jakie szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powiedział na Przystanku Woodstock: "nie mów k...a, że jest tu podwyższone ryzyko, tu, w tym miejscu, kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz" oraz "nie mów mi ku..., że jestem drugi sort". Owsiak powiedział też między innymi słowa "pie...lić polityków". Wszystko można zobaczyć tutaj:
Jurka Owsiaka wzięli w obronę oburzeni internauci, a znani adwokaci są gotowi bronić go pro bono, ponieważ, jak napisali, są jego fanami, Przystanku Woodstock i zdrowego rozsądku.
Policja zabezpieczyła nagrania z festiwalu. Po zakończeniu Przystanku Woodstock funkcjonariusze przyszli do Jerzego Owsiaka i dostarczyli mu wezwanie do złożenia zeznań na komendzie. Owsiak opublikował potem na Facebooku oświadczenie, w którym stwierdził, że wszystko odbyło się profesjonalnie i urzędowo.
Przytoczył swoje wyjaśnienia policji, że niecenzuralne słowa były utworem artystycznym, ale policja chciała cenzurować jego wypowiedzi. – W moim wykonaniu mają one swoją moc, swoją poezję. To był zapis mojej wizji utworu – przekonywał.