Arash Sobhani najpierw został gwiazdą, teraz chce robić telewizję, która będzie nadawać z USA do Iranu

Arash Sobhani, lider zespołu Kiosk
Arash Sobhani, lider zespołu Kiosk youtube.com
Choć teksty jego piosenek śpiewają na koncertach tłumy, a on sam nie może z ich powodu wrócić do Iranu, Arash Sobhani nie chce być ikoną. Lider zespołu Kiosk zamierza za to stworzyć pierwszą emigracyjną telewizję, która z Kanady i USA nadawałaby prosto do kraju wspierając ruchy demokratyczne.


– Jeśli chcesz robić muzykę w Iranie, musisz się przygotować na ciągłe kontrolowanie. Musisz oddać do ocenzurowania teksty piosenek, potem dźwięki, potem jeszcze raz wszystko złożone w całość. Nawet Twój głos musi być ocenzurowany, żeby pozwolono ci występować publicznie. Ale to i tak nie daje ci pewności, że w końcu zagrasz – Arash Sobhani nerwowo zaciera ręce.

Restrykcyjne podejście władz sprawiło, że w 2005 roku wyemigrował z Iranu do Stanów Zjednoczonych. Teraz stał się jednym z najbardziej zaciętych krytyków reżimu prezydenta Ahmadinedżada i ajatollaha Al-Chamenai. Przez teksty i wystąpienia krytykujące Republikę Islamską nie może wrócić do kraju.

– Wrócić mogę. Ale później… – zawiesza głos.

Czytaj więcej o Iranie: blog Urszuli Pytkowskiej

Robię to dla siebie
W sytuacji podobnej do Arasha są tysiące Irańczyków. – Nie ma takiej rodziny, w której choć jedna osoba nie musiałaby wyjechać, nie została zabita podczas egzekucji lub na wojnie, albo uwięziona. To część bycia Irańczykiem – uważa. – Irańska diaspora jest ogromna, dlatego powinniśmy się integrować, być razem.


To właśnie stara się robić Sobhani ze swoim zespołem. Pozostała czwórka jego członków – Ali Kamali (basista), Shahrouz Molaie (perkusista), Ardalan Payvar (grający na akordeonie) i Tara Kamangar (skrzypaczka), podobnie jak lider formacji wyemigrowała. Część mieszka dziś w USA, reszta - w Kanadzie. Piosenki układają konsultując się przez mail i Facebooka, spotykają się tylko kilka razy w roku, by nagrywać albumy i grać koncerty. Mimo że każdy ich wsytęp przyciąga setki fanów, którzy za Arashem wykrzykują antyreżimowe teksty, tańczą, a później dyskutują o polityce, członkowie Kiosk nie chcą być ikonami opozycji.

– Generalnie nie lubię wielkich postaci. Wszystkie ikony, statuy są dla mnie odpychające. Jeśli zajdzie taka potrzeba pójdę z ludźmi na demonstrację, będę śpiewał prostest-song, ale nie chcę być jego autorem – twierdzi Arash. Pytany, czy swoją muzykę traktuje jak misję, wybucha śmiechem. – Jestem za bardzo egocentryczny. Robię to wyłącznie dla siebie.

Nie ukrywa jednak, że cieszy się, kiedy widzi, jak Irańczycy zbierają się wokół jego zespołu. Tak, jak podczas europejskiej trasy koncertowej, gdy występy zespołu organizowali sami irańscy emigranci, załatwiając klub, nocleg i transport dla zespołu, promując trasę.

Czytaj więcej: Telewizja ostrzega: Obcokrajowiec może być szpiegiem

Powiedzcie swoim, że jesteśmy zakładnikami
Na koncerty Kiosk przychodzi jednak także coraz więcej nie-Irańczyków. – W Stanach Zjednoczonych przychodzą zobaczyć zespół z Iranu. To zrozumiałe, biorąc pod uwagę bieżące wydarzenia. W Europie chodzi bardziej o jakąś nowość w samej muzyce – tłumaczy Sabhani.

Co Arash chciałby przekazać swoim słuchaczom? – Wiem, że każdy z Was ma własne problemy, ale musicie zrozumieć, że demokratyczny Iran to zysk dla całego świata. Zwłaszcza, że mamy odpowiednią infrastrukturę dla demokracji – wykształconych ludzi, bardzo młode społeczeństwo, długą tradycję państwową. Mało kto o tym wie, ale mieliśmy przecież nawet rewolucję w obronie konstytucji! – kiedy Arash zaczyna mówić o polityce, jego głos przestaje być spokojny. Widać, że sytuacja w Iranie wywołuje w nim bardzo silne emocje.

– Chciałbym, aby demokratyczne społeczeństwa wywarły presję na swoje rządy, aby te nie dyskutowały z władzami Islamskiej Republiki Iranu. Oni wzięli całe społeczeństwo jako swoich zakładników – kończy zdanie prawie krzycząc.

Dać głos Irańczykom
Arash wierzy, że polityczna zmiana w Iranie jest możliwa. Wymaga jednak pracy nie tylko opozycji w kraju, ale przede wszystkim Irańczyków przebywających poza jego granicami.

– Kiedy mieszkałem w Teheranie, chodziłem na każdą demonstrację, pomagałem też tworzyć specjalny fundusz dla uchodźców – mówi. Jak twierdzi, największe wyzwanie jednak ciągle przed nim – Sobhani zamierza stworzyć w USA irańską stację telewizyjną, która nadawałaby po persku do Iranu.

– Irańczycy nie mają swojego głosu, bo wszystkie media są państwowe. Z kolei poza Iranem media nadające po persku są filiami BBC albo CNN. Oni wszyscy nie mówią dla Irańczyków, ale do nich. My sami nie możemy powiedzieć, czego naprawdę chcemy. Telewizja, nad którą pracuję jest od Irańczyków do Irańczyków.

Sobhani nie zdradza kiedy należy spodziewać się startu projektu, ani jak chce zmierzyć się z powszechnym w Iranie zagłuszaniem sygnału i blokowaniem stron internetowych.

– To, czego teraz potrzebujemy, to ludzi, którzy pomogą nam zmierzyć się z tym problemem. Ale po raz pierwszy w życiu jestem co do sytuacji w Iranie optymistą. Reżim się kruszy i może upaść każdego dnia.

Czytaj też: Wesprzyjmy Irańczyków i Iranki – NIE dla wojny, TAK dla pokoju!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
Cinergia 0 0Reżyser “Pokoju” i aktor z “Matriksa” przyjadą do Łodzi. Rusza festiwal Cinergia
Skoda Polska 0 0Nowe auto nie musi być kupione za gotówkę. Można je mieć jak telefon na abonament
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Raczek o kultowym już filmie
0 0Michalkiewicz ujawnił dane ofiary księdza. Pytamy, czy mu nie wstyd
0 0Robią coś, czego bał się rząd PiS. Czesi wprowadzają podatek, który tak drażni Amerykanów
0 0Edycja genów to rynek wart miliardy. Opiera się na metodzie podejrzanej u bakterii
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Psy zagryzły kobietę w ciąży. Umarła w lesie, w którym trwało polowanie
0 0Dulkiewicz o kandydaturze Jaśkowiaka. Wymowna reakcja prezydent Gdańska
0 0Z domowym budżetem to by nie przeszło. Rząd zachowuje się jak nieodpowiedzialna gospodyni

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"