Ten krótki film ze spotkania Beaty Szydło z Theresą May mówi dużo o klasie polityków.
Ten krótki film ze spotkania Beaty Szydło z Theresą May mówi dużo o klasie polityków. Fot. Screen/Twitter/Kancelaria Premiera.

Głowa spuszczona, wzrok wbity w stół, ale przede wszystkim szefowa polskiego rządu Beata Szydło mówi do brytyjskiej premier Theresy May w języku polskim. To kilkusekundowe nagranie pokazuje klasę polityka, a właściwie jej brak. Janusz Sibora, specjalista od protokołu dyplomatycznego, w rozmowie z naTemat kwituje to tak: – Nawet z punktu widzenia towarzyskiego, to obraźliwe. Strona angielska nawet się o tym nie zająknie, ale z pewnością będzie to odnotowane w ich raportach.

REKLAMA
Szefowe rządów Polski i Wielkiej Brytanii spotkały się podczas szczytu Unii Europejskiej w Tallinie. Jeden z udostępnionych przez Kancelarię Premiera filmów wzbudził liczne komentarze. Nic dziwnego. Widzimy na nim, jak Beata Szydło robi wszystko, by zbudować barierę ze swoją rozmówczynią. Przygarbiona, głowa spuszczona, wzrok wbity w stół. Zupełnie inaczej zachowuje się Theresa May. Szefowa brytyjskiego rządu jest wyprostowana, patrzy w stronę rozmówcy, a nawet przytakuje na słowa polskiej premier. Kurtuazyjnie, bo szefowa polskiego rządu mówi w języku ojczystym.

Panie doktorze, Beata Szydło zwraca się do Theresy May w języku polskim...
Janusz Sibora: – Rozumiem, że Theresa May zna polski. (śmiech) W dyplomacji jest przyjęte, że się ustala, w jakim języku mówią do siebie głowy państwa. Powinien być tłumacz i sekretarz, który notuje rozmowę.

Pewnie byli, ale czy nie wypadałoby, aby szefowa polskiego rządu znała angielski?
Hmm... Dotykamy delikatnej kwestii. Powinna. Przepisy tego nie regulują, ale nawet pracownicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nawet młodzi idący do tej służby muszą znać dwa języki. Prezydent Andrzej Duda mówi w języku angielskim. Na dobrym poziomie posługuje się nim także Angela Merkel, która podczas spotkania stara się być miła i nawiązać kontakt ze swoim rozmówcą. Natomiast dziwię się politykom, którzy są którąś już kadencję na stanowisku i mają wszelkie postawy, aby poznać angielski. Bywają na różnych konferencjach, są zapraszani do ambasad i znajomość języka jest im potrzebna. Obejmują potem stanowiska i jest problem. Borykają się z nieporadnością na salonach.
Oprócz języka jest jeszcze mowa ciała. Co można o tym powiedzieć?
Z punktu widzenia towarzyskiego nie patrzenie w oczy, to nietakt. Opuszczenie głowy może świadczyć o jakieś słabości. Ten obraz idzie potem w świat. Rozmawiają o tym dziennikarze, plotkują politycy, chociaż się do tego nie przyznają. Strona angielska z pewnością oficjalnie nie da po sobie znać i Theresa May nie poczuje się politycznie urażona. Z pewnością znajdzie się jednak to w raportach. Takie opisy funkcjonują, chociażby królowa opisywała swoje spotkania z Margaret Thatcher. Nie uszło jej uwadze, że Thatcher siadała na krawędzi krzesła, czy często podczas spotkań wychodzi do toalety. Niestety, takie sytuacje świadczą o naszym prowincjonalizmie.