logo
kopi.com.pl

Może i brylanty są wieczne, ale cała reszta biżuterii podlega modowym fluktuacjom. W tym sezonie króluje geometria – zarówno w wydaniu minimalistycznym, jak i art deco. Do tego motywy roślinne, zwłaszcza wszelkiego typu liście, wyobrażenia elementów twarzy i popularne ostatnio na wybiegach perły. Kolczyki potrafią wyszczuplić twarz, jeansy i biały T-shirt zamienić w przemyślaną stylizację, a kieckę-worek w strój na wieczór. Wybrałyśmy 18 par kolczyków w różnych cenach i kilku stylach. Od polskich projektantów i z sieciówek.

REKLAMA
Animal Kingdom, 149 zł
Markę założyła sześć lat temu Dorota Kempko, absolwentka łódzkiej ASP, której pomysł był tyle banalny, co genialny – dać ludziom możliwość stworzenia własnych bransoletek w oparciu o dostępne elementy. Znakiem rozpoznawczym miały być sylwetki zwierząt, początkowo wykonywane z plastiku i mocowane do łańcuszków. Z roku na rok marka zyskiwała coraz większą popularność i stopniowo rozszerzała arsenał zwierzątek i materiałów.

Dziś na stronie można znaleźć 6 niezależnych serii, a wybór materiałów jest o wiele szerszy. Pozłacane kolczyki z najnowszej, jesiennej kolekcji przedstawiają (co nie jest takie oczywiste) rozmaryn i od pierwszego wejrzenia skradły nasze srocze serduszka. Jeśli jesteście fankami drobnej biżuterii, w ofercie Animal Kingdom znajdziecie wersję miniaturową pozłacanych rozmarynów.

Parfois, 39,90 zł
Kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie dziewczynę bez zamiłowania do kiczu, która założyłaby kolczyki ze sztucznych kryształków (koloru dowolnego) do stroju innego, niż elegancka sukienka. I to raczej taka na rozdanie jakichś nagród, niż rozmowę o pracę. Na szczęście moda stopniowo się liberalizuje, a reguły mówiące o konieczności dobierania torebki do butów czy typu biżuterii do okazji odchodzą do lamusa. Od paru sezonów kolczyki z kryształkami, takie jak te z Parfois możemy z powodzeniem założyć do swetra czy koszuli.

Anka Krystyniak, od lewej: 319 i 189 zł
Anka Krystyniak tworzy bez wątpienia jedną z najbardziej charakterystycznych polskich marek z biżuterią. Choć dla osoby niezapoznanej z jej pracami może to zabrzmieć jak tani tekst PR-owy, w jej kolekcjach widać poczucie humoru i sprawne poruszanie się między symbolami , które zawsze odgrywały ważną rolę w tworzeniu biżuterii. Kolczyki z Matkami Boskimi zostały wykonane ręcznie ze srebra i pokryte 24-karatowym złotem. Są dostępne także w wersji srebrnej. Kolczyki z bojową syrenką będą pasowały nie tylko lokalnym patriotkom (srebro pokryte złotem). Po więcej klimatycznych cudeniek, których nie uświadczycie nawet na stronie wpadajcie na Mokotowską 63. Wejście od patio!

Kopi, 160 zł
Projektantów biżuterii wiernych szeroko (lub nieco węziej) pojętemu minimalizmowi jest w Polsce stosunkowo wielu. Jednak takich, których projekty, mimo popularnej stylistyki można rozpoznać w kilka chwil. Należy do nich niewątpliwie stojąca za Kopi Natalia Kopiszka. Jej znakiem rozpoznawczym stały się modułowe kolczyki, które można nosić na kilka sposobów (oko powyżej co najmniej na pięć), a jeśli mamy więcej kolczyków artystki liczba możliwości znacznie rośnie.

Wszystkie elementy są zrobione tak, żeby do siebie pasowały, nawet, jeśli pochodzą z różnych kolekcji. Kopi to też fabryczna niemal precyzja, której brak przeszkadza wielu osobom myślących o zainwestowaniu pieniędzy u projektanta zamiast w jubilerskiej sieciówce. Wszystkie elementy zostały przycięte i doszlifowane perfekcyjnie. Większość projektów została wykonana ze stali chirurgicznej w wersji w kolorze srebrnym lub pozłacanym (klasyczne lub różowe złoto). Kopiszka, to jedna z tych projektantek, której pozostaje się wierną od pierwszego zakupu.

H&M, 16,90 zł
Najpopularniejsza ze szwedzkich sieciówek wprowadzając co raz to nowe linie i kolekcje podkręciła tempo w branży. Dziś nie ma się co łudzić, że mamy jakiekolwiek szanse na masowy odwrót od fast fashion. Przyspieszona produkcja ma jednak i swoje dobre, choć łechcące głównie próżność strony. Oto za mniej niż 20 zł możemy wejść w posiadanie kolczyków z jednym z najgorętszych motywów graficznych sezonu – liścia monstery.

Elf Joy, od lewej: 590 i 790 zł
Polska marka specjalizująca się w niepowtarzalnych kamieniach szlachetnych bodaj we wszystkich kolorach tęczy i projektowaniu na zamówienie. Taki niebanalny, niewymuszony luksus.

Po lewej z zielonymi cyjanitami, zielonymi turmalinami verdelitami, cytrynowymi chalcedonami, karneolami oraz oliwinami. A po prawej z kwarcem dymnym, labradorytami, topazem London Blue, akwamarynami i okyxami. Nie brzmi znajomo? Więcej o niezwykłych kamieniach możecie przeczytać w opisach produktów na stronie marki, albo po prostu porozmawiać z Katarzyną – prawniczką, która 12 lat temu zajęła się jubilerstwem. Jeśli wpadniecie kiedyś do kameralnego sklepiku Elf Joy na Tamce 36. Już nigdy nie spojrzycie z zachwytem na kamienie z sieciówki jubilerskiej.

Zara, 59,90 zł
Perły w koronie Inditexu nikomu przedstawiać specjalnie nie trzeba. Jeśli nie macie serca do robótek ręcznych z półproduktów możecie wejść w posiadanie tych frędzelkowych cudeniek ze sztuczną perłą. Wysmuklą szyję, wyszczuplą twarz i dodadzą charakteru najstarszej małej czarnej.

Unikke Design, 110 zł
Jeśli od kilku lat przyglądacie się temu co dzieje się na polskim rynku małych marek z autorską biżuterią być może kojarzycie Unikke Design z kolekcją Better Wear Than Use połączoną motywem pustych łusek po nabojach. Jakiś już czas temu do portfolio marki dołączyła biżuteria wykonana w technice druku cyfrowego. Właśnie tak zostały stworzone powyższe kolczyki. Nowocześnie, a ze względu na kolory także klasycznie.

Aldo, 89 zł
Kiedy Aldo wprowadziło do swojej oferty biżuterię i zegarki głównie przewracałam oczami. Linie były mało oryginalne i najczęściej tandetne. Jednak zdaje się, że pracujący dla marki projektanci złapali wiatr w żagle. Zamiast usiłować osiągnąć efekt karatów w szkle, projektanci przytulili swoje id sztucznej biżuterii i to przyniosło efekt. Ich projekty są trochę ekstrawaganckie i odrobinę zabawne. Całkiem jak kolczyki na zdjęciu z modnym (wcale nie mniej od monster) motywem oka.

Orska, 320 zł
Śmiało można powiedzieć, że Anna Orska to papieżyca polskich małych marek biżuteryjnych. Jej rozpoznawalność i projekty są przykładem, że połączenie wizji artystycznej z sukcesem komercyjnym jest możliwe. Kolczyki z kolekcji Plantis wykonane zostały z mosiądzu (srebrne zawieszki) przedstawiają liście Chamedory wytwornej i gładko nawiązują do obowiązujących trendów biżuteryjnych, zapewniając jednocześnie niezbędną domieszkę oryginalności.

Sylwia Żak, od lewej: 195 zł i 260 zł
Sutasz (soutache) to technika polegająca na naszywaniu na materiał ściśle przylegających do siebie sznureczków z wiskozy lub jedwabiu. Misterne, bajecznie kolorowe struktury okalające najczęściej kamień zachwycają, nawet kobiety, które nie przepadają za materiałowymi ozdobami. Sylwia Żak, której projekty można kupić między innymi na Pakamerze jest bodajże najbardziej znaną twórczynią ozdób tego typu. Patrząc na nie ma się wrażenie, że przypadłyby do gusty Fridzie Khalo.

Magdalena Paszkiewicz, 240 zł
Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, która projektuje wyłącznie w szlachetnych formach, a od paru sezonów eksperymentuje z oszczędnymi formami. Naszym zdaniem z coraz większym powodzeniem. Oprócz trójkątów wśród jej ostatnich projektów znajdziecie też inne figury geometryczne w wersjach zarówno kontur jak i sylweta oraz w wydaniu do wyboru: złotym/srebrnym. Jeśli lubicie minimalizm w wydaniu, którego nie znajdziecie w ośmiopaku w sieciówce, odwiedźcie stronę Magdy.

Sylwia Całus, od lewej: 68 i 85 zł
Sylwia Całus swoje pionierskie w Polsce projekty wykonywane przeważnie na bazie naturalnych elementów zatopionych w formach z żywicy prezentowała już nawet w „Dzień dobry TVN”. Do perfekcji dochodziła samodzielnie, metodą prób i błędów. Dziś w kulkach z żywicy z dodatkiem srebra, złota czy stali chirurgicznej umieszcza na życzenie swoich klientek nie tylko wrzosy, muszelki czy kultowe dmuchawce, ale także pierwszy kosmyk włosów dziecka czy pączki kwiatów z ogrodu babci. Na zdjęciach oszczędne kolczyki – z nasionami dmuchawca i kawałkiem węgla.

10 DECOART, 339 zł
Były już kolczyki z oczami i to w dwóch wydaniach, przyszedł czas na parę z oczami, połyskującą trójkolorowo. 10 DECOART to marka bliska estetyce, jak sama nazwa wskazuje, deco artowskiej. Co ciekawe, robili to zanim to zaczęło być modne. To znaczy modne po raz wtóry, kilka sezonów temu. To wciąż bardzo niszowa marka doceniana przede wszystkim przez rodzime stylistki. Choć ich biżuteria gościła już w sesjach większości periodyków poświęconych modzie i na wielu celebryckich ciałach, na Facebooku markę lubi niewiele ponad 2000 osób. Dla odważnych poławiaczy oryginalności.

Polub BLISS na Instagramie[block position="indent"]255321[/block]