
We wtorkowe popołudnie Roman Giertych poinformował o pozytywnym zakończeniu części walki o zapewnienie godnego życia tzw. 97. ofierze katastrofy smoleńskiej, czyli autystycznej córce jednego z oficerów BOR, którzy zginęli na pokładzie Tu-154M. Były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a dziś wzięty adwokat wyraził przekonanie, że sprawa posunęła się naprzód dzięki interwencji samego prezesa PiS.
REKLAMA
Roman Giertych sprawę córki zmarłego BOR-owca prowadzi od kilku lat. Dopiero niedawno zdecydował się jednak nagłośnić ją w mediach. Na swojej facebookowej stronie były wicepremier opisał, jak Ministerstwo Obrony Narodowej konsekwentnie unikało udzielenia wsparcia dziecku, u którego stwierdzono, że autyzm pogłębił się ze względu na tragiczną śmierć ojca pod Smoleńskiem.
"Mówiąc o kolejnej, 97. ofierze katastrofy smoleńskiej nie przesadzam. Moja mała klientka umarła razem ze swoim ojcem w błotach smoleńska. Tak wynika z opinii biegłych i tak wynika z relacji matki" – stwierdził Roman Giertych pod koniec sierpnia w liście otwartym do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.
Stawką sporu z MON była wypłata dodatkowego zadośćuczynienia i przyznanie dziewczynce dożywotniej renty, dzięki której będzie on miała zapewnioną profesjonalną pomoc nawet w dorosłym życiu i po śmierci matki. We wtorek Roman Giertych na Twitterze przekazał dobre wieści w tej pierwszej kwestii. "MON po kilku latach sporu ugiął się i podpisał ugodę na zadośćuczynienie dla dziecka oficera BOR, który zginął 10.04.10" – oznajmił. Jak jednak dodał, "został temat renty".
Pomimo tego, iż spór z MON wciąż nie został całkowicie zamknięty, Roman Giertych zdecydował się jednak dotrzymać wcześniej danego słowa i złożył publiczne podziękowania Jarosławowi Kaczyńskiemu. "Zgodnie z obietnicą dziękuję za interwencję w tej sprawie prezesowi Kaczyńskiemu. Jestem pewien, że bez niej MON nie ustąpiłby" – podkreślił.
