Aktorka Dorota Stalińska uczestniczyła w "Czarnym Wtorku".
Aktorka Dorota Stalińska uczestniczyła w "Czarnym Wtorku". Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

W pierwszą rocznicę "Czarnego Protestu" odbyły się marsze, pikiety i zbiórki podpisów pod projektem liberalizującym prawo antyaborcyjne w Polsce. Inicjatorem "Czarnego Wtorku" jest Ogólnopolski Strajk Kobiet. Uczestniczką protestu była aktorka Dorota Stalińska, która w mocnych słowach podczas rozmowy w RMF FM odniosła się do polityki Prawa i Sprawiedliwości w stosunku do kobiet.

REKLAMA
Kobiety wyszły dziś na ulice w kilkudziesięciu miastach Polski. W ten sposób pokazały, że "nie składają parasolek", choć frekwencja była o wiele niższa niż przed rokiem. – Wszyscy wiemy, co robi nam Prawo i Sprawiedliwość. Chce zawłaszczyć kobiety, odebrać prawo decydowania o sobie. Moje pytanie brzmi: czy w tym rządzie są w ogóle jakieś kobiety – takich słów do podsumowania "Czarnego Wtorku" użyła na antenie RMF FM aktorka Dorota Stalińska.
Jej zdaniem, trudno uwierzyć, że w obecnym rządziekobiety, gdyż gdyby naprawdę miały wpływ na władzę, nie dopuściłyby do tego, by zlikwidowano procedurę in vitro, antykoncepcję awaryjną i nie podpisano tzw. konwencji antyprzemocowej. – To jest po prostu jakaś paranoja, co się wyprawia w tej chwili – podsumowała politykę PiS Dorota Stalińska.
W opinii aktorki, rząd odgradza się od narodu coraz wyższymi płotami i coraz większą liczbą policjantów. Daje też przyzwolenie na atakowanie demonstrantów i formuje "dziwne formacje dziwnych ludzi". W tym kontekście Stalińska wymieniła ONR. Według aktorki, ta formacja jest przygotowana do tego, żeby występować przeciw obywatelom i przez to sytuacja w Polsce jest niebezpieczna.
źródło: RMF FM