
Rada Wydziału Matematyki Uniwersytetu w Białymstoku uznała kolegialnie, iż te zdjęcia są bulwersujące. Co takiego zbulwersowało matematyków? Tego w przyjętym stanowisku nie określono. Pozostają domysły. Autorka fotografii, Patrycja Łapszo domyśla się, o co chodzi.
Tak naprawdę nikt nie wyartykułował wprost, co jest w tych zdjęciach bulwersującego. Tym bardziej nie rozumiem. Cała ta sytuacja dowodzi najwyraźniej, że osoby o orientacji homoseksualnej nie są akceptowane w naszym społeczeństwie. I taka jest smutna prawda. (...) Dziwne, że takie sytuacje mają miejsce w XXI wieku, że dochodzi do nich na uniwersytecie, miejscu, które przecież jest miejscem wykształconych, światłych osób...
To, że zdjęcia zdjęliśmy, to jedno. To już się wydarzyło. Powstała jednak i trwa dyskusja społeczna na temat granic tolerancji, co jest ważne. Taki też był cel festiwalu – postawienie pytania o tolerancję naszego społeczeństwa wobec różnych aspektów. Ale nie sądziłem, że takie zamieszanie dotknie akurat tej wystawy. Te zdjęcia nie są przecież w ogóle kontrowersyjne. Tam przecież praktycznie nie ma nagości, widać tylko torsy, a i tak w sumie zakryte, widać chyba tylko jedną pierś... Obok tych prac wisiały inne zdjęcia, które mogą się wydać dużo bardziej kontrowersyjne.
Rzeczywiście, pracownicy wydziału i członkowie rady wydziału przegłosowali stanowisko, by natychmiast usunąć część zdjęć. Ich zdaniem fotografie mają bulwersujący charakter i nie są stosowne do miejsca ekspozycji. Pan rektor nie zgadza się z taką opinią i podejściem do zdjęć, ale przychylił się do wniosku rady, wychodząc z założenia, że Wydział Matematyki ma swoją autonomię i jest gospodarzem obiektu. By nie eskalować problemu, poprosił organizatorów wystawy o zdjęcie fotografii i zaproponował przeniesienie wystawy w inne miejsce - do Uniwersyteckiego Centrum Kultury. Ale organizatorzy wystawy się na to nie zgodzili.
