Cenzura na Uniwersytecie w Białymstoku? Wystawa zdjęć przytulających się par musiała zniknąć z uczelnianych ścian.
Cenzura na Uniwersytecie w Białymstoku? Wystawa zdjęć przytulających się par musiała zniknąć z uczelnianych ścian. Fot. Facebook.com / Białystok Interphoto Festival

Rada Wydziału Matematyki Uniwersytetu w Białymstoku uznała kolegialnie, iż te zdjęcia są bulwersujące. Co takiego zbulwersowało matematyków? Tego w przyjętym stanowisku nie określono. Pozostają domysły. Autorka fotografii, Patrycja Łapszo domyśla się, o co chodzi.

REKLAMA

"Ta sytuacja dowodzi, że osoby homoseksualne ciągle nie są u nas akceptowane" – mówi artystka. Bo wśród prezentowanych zdjęć są fotografie i młodszych, i starszych osób, i hetero, i także homoseksualnych. Modele zaś są nadzy od pasa w górę. Rada Wydziału Matematyki Uniwersytetu w Białymstoku nie określiła, czy to nagość była tak bulwersująca, czy też orientacja seksualna niektórych bohaterów fotografii. Jak na ironię, zdjęcia zostały zaprezentowane w ramach festiwalu odbywającego się pod hasłem "Granice tolerancji".

Sama autorka jest zaskoczona faktem, iż jej prace zostały ocenzurowane. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" podkreśla, że fotografie te wisiały wcześniej w wielu miejscach i nikt nie miał żadnych pretensji o to, co prezentują.

Tak naprawdę nikt nie wyartykułował wprost, co jest w tych zdjęciach bulwersującego. Tym bardziej nie rozumiem. Cała ta sytuacja dowodzi najwyraźniej, że osoby o orientacji homoseksualnej nie są akceptowane w naszym społeczeństwie. I taka jest smutna prawda. (...) Dziwne, że takie sytuacje mają miejsce w XXI wieku, że dochodzi do nich na uniwersytecie, miejscu, które przecież jest miejscem wykształconych, światłych osób...

Patrycja Łapszo

fotografka

Prace Patrycji Łapszo to fotografie z cyklu "True of Love", stanowiły one część wystawy zatytułowanej "Cień obrazu". W ramach tej wystawy prace są prezentowane od ponad dwóch tygodni w różnych miejscach Białegostoku – w sumie w ponad 30. Ale tylko na UwB fotografie przytulających się par wywołały takie emocje. Kurator wystawy i dyrektor artystyczny festiwalu INTERPHOTO Grzegorz Jarmocewicz nie bardzo rozumie, skąd te kontrowersje. Jednak, aby nie zaostrzać konfliktu, zdecydował, że podporządkuje się decyzji Rady Wydziału.

To, że zdjęcia zdjęliśmy, to jedno. To już się wydarzyło. Powstała jednak i trwa dyskusja społeczna na temat granic tolerancji, co jest ważne. Taki też był cel festiwalu – postawienie pytania o tolerancję naszego społeczeństwa wobec różnych aspektów. Ale nie sądziłem, że takie zamieszanie dotknie akurat tej wystawy. Te zdjęcia nie są przecież w ogóle kontrowersyjne. Tam przecież praktycznie nie ma nagości, widać tylko torsy, a i tak w sumie zakryte, widać chyba tylko jedną pierś... Obok tych prac wisiały inne zdjęcia, które mogą się wydać dużo bardziej kontrowersyjne. bialystok.wyborcza.pl

Grzegorz Jarmocewicz

kurator wystawy i dyrektor artystyczny festiwalu INTERPHOTO

Z podobnego założenia wyszedł rektor uczelni. Rzeczniczka Uniwersytetu w Białymstoku w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" podkreśliła, iż prof. Robert Ciborowski nie zgodził się z zarzutami Rady Wydziału Matematyki, ale uznał, że to ona jest gospodarzem obiektu i ma prawo zdecydować, jakie fotografie są tam prezentowane.

Rzeczywiście, pracownicy wydziału i członkowie rady wydziału przegłosowali stanowisko, by natychmiast usunąć część zdjęć. Ich zdaniem fotografie mają bulwersujący charakter i nie są stosowne do miejsca ekspozycji. Pan rektor nie zgadza się z taką opinią i podejściem do zdjęć, ale przychylił się do wniosku rady, wychodząc z założenia, że Wydział Matematyki ma swoją autonomię i jest gospodarzem obiektu. By nie eskalować problemu, poprosił organizatorów wystawy o zdjęcie fotografii i zaproponował przeniesienie wystawy w inne miejsce - do Uniwersyteckiego Centrum Kultury. Ale organizatorzy wystawy się na to nie zgodzili.

Katarzyna Dziedzik

rzeczniczka Uniwersytetu w Białymstoku

I w ten oto sposób dowiedzieliśmy się, gdzie przebiegają granice tolerancji na białostockiej uczelni.