
Ten post to najlepszy dowód na to, jak bardzo przedstawiciele władzy odcięci są od rzeczywistości. Młoda lekarka na stażu postanowiła zabrać głos, bo zabolały ją słowa wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko. Zastępczyni Konstantego Radziwiłła zabrała głos w sprawie protestu młodych lekarzy i na ich żądania płacowe odpowiedziała w osobliwy sposób.
Józefa Szczurek-Żelazko
wiceminister zdrowia
Te słowa padły w piątek podczas wizyty pani wiceminister w Centrum Onkologii w Gliwicach. Po paru dniach odpowiedziała na nie Anna Dittfeld, lekarka na stażu ze szpitala w Tarnowskich Górach. I w kilku akapitach udowodniła, że przedstawicielka resortu zdrowia nie ma pojęcia o czym mówi. Bo nie tylko rezydentura, ale nawet i sam stać nie może być uważany za czas nauki. Młodzi lekarze bardzo szybko wrzucani są na głęboką wodę – dyżurują samodzielnie, sami prowadzą leczenie pacjenta. Nikt ich nie uczy, bo nikt nie ma na to czasu. Po prostu – brakuje lekarzy i kropka. Ci młodzi muszą uczyć się sami, po nocach.
To dla porządku tylko przypomnijmy – lekarz-stażysta może liczyć na 1400 zł na rękę miesięcznie, lekarz-rezydent na 2100-2400 zł.
