
W dzisiejszych czasach do żywienia podchodzimy z nie mniejszym namaszczeniem niż do naszych poglądów politycznych. Większość z nas zna weganina-aktywistę, wyznawcę chia i naparu z pokrzywy czy osobę, która uważa, że synonimem szczęścia jest smak czekolady. Z kolei popularność książek z rodzaju „Sto zwyczajów ludzi sukcesu” potwierdza naszą dziecinną nieomal wiarę, że powodzenie nie jest wypadkową ciężkiej pracy i talentu, ale pochodną dziwacznych zwyczajów. Przyglądamy się nawykom żywieniowych znanych osób. Czy do zostania seksbombą wystarczą lody w wysokim pucharze?
Steve Jobs
powiedział jednemu ze swoich biografów, Walterowi Isaacsonowi, że kiedy wybierał nazwę dla Apple był na ścisłej diecie frutariańskiej i dopiero co wrócił z gospodarstwa gdzie uprawiano jabłka. Biorąc pod uwagę bogatą symbolikę jabłka wydaje się to raczej mało prawdopodobne, jednak faktem jest, że przez większość dorosłego życia Jobs był weganinem. Okresowo ograniczał dietę jedynie do surowych jabłek i marchewek. Uważał, że ich spożywanie neutralizuje nieprzyjemny zapach ludzkiego ciała i w związku z tym nie musi zmieniać za często ubrań czy używać dezodorantu (jego współpracownicy uważali zgoła inaczej). Od czasu do czasu przechodził też na głodówki, co miało wprawiać go w euforyczne czy nawet ekstatyczne stany. Jak większość z nas miał też swoją guilty pleasure, jak na weganina przystało było nim…dojrzałe awokado.
