Wisienka na torcie i Marilyn Monroe
Wisienka na torcie i Marilyn Monroe 123rf zdjęcie seryjne / Sophon Songpon + Wikimedia Commos

W dzisiejszych czasach do żywienia podchodzimy z nie mniejszym namaszczeniem niż do naszych poglądów politycznych. Większość z nas zna weganina-aktywistę, wyznawcę chia i naparu z pokrzywy czy osobę, która uważa, że synonimem szczęścia jest smak czekolady. Z kolei popularność książek z rodzaju „Sto zwyczajów ludzi sukcesu” potwierdza naszą dziecinną nieomal wiarę, że powodzenie nie jest wypadkową ciężkiej pracy i talentu, ale pochodną dziwacznych zwyczajów. Przyglądamy się nawykom żywieniowych znanych osób. Czy do zostania seksbombą wystarczą lody w wysokim pucharze?

REKLAMA

Steve Jobs

Nie wiadomo na ile to korpo-legenda, a na ile prawdziwa historia, ale Jobs
powiedział jednemu ze swoich biografów, Walterowi Isaacsonowi, że kiedy wybierał nazwę dla Apple był na ścisłej diecie frutariańskiej i dopiero co wrócił z gospodarstwa gdzie uprawiano jabłka. Biorąc pod uwagę bogatą symbolikę jabłka wydaje się to raczej mało prawdopodobne, jednak faktem jest, że przez większość dorosłego życia Jobs był weganinem. Okresowo ograniczał dietę jedynie do surowych jabłek i marchewek. Uważał, że ich spożywanie neutralizuje nieprzyjemny zapach ludzkiego ciała i w związku z tym nie musi zmieniać za często ubrań czy używać dezodorantu (jego współpracownicy uważali zgoła inaczej). Od czasu do czasu przechodził też na głodówki, co miało wprawiać go w euforyczne czy nawet ekstatyczne stany. Jak większość z nas miał też swoją guilty pleasure, jak na weganina przystało było nim…dojrzałe awokado.

David Lynch

Czytając o nabożnym stosunku reżysera do kawy, możemy jedynie podejrzewać jak wściekły był, że to nie on wpadł na pomysł nakręcenia „Coffee and cigarettes”. Amerykanin twierdzi, że kofeinę pokochał już jako 3-latek. Ekipa pracująca z nim przy jednej z produkcji twierdziła, że wypija średnio 20 filiżanek dziennie. Zdaniem Lyncha dobra kawa nie powinna mieć w sobie nic gorzkiego. „Obecnie pijam jakieś 10 kubków kawy dziennie – wysokogatunkowe espresso ze złotawą pianką zalewam mlekiem jak latte” – powiedział w jednym z wywiadów. O skutkach tego z pozoru niewinnego uzależnienia 71-letni twórca „Twin Peaks” się nie wypowiada.

Marlon Brando

Aktor, przed śmiercią poruszający się na wózku ze względu na otyłość, podobnie jak Elvis Presley, przez całą karierę borykał się z problemami z utrzymaniem wagi. Był na restrykcyjnej diecie, to znów zajadał się swoimi ulubionymi produktami. Na początku kariery, wkrótce po sukcesie „Tramwaju zwanego pożądaniem” potrafił pochłonąć na raz słoik masła orzechowego, nie gardził też tłustymi bułeczkami cynamonowymi. „Dwudaniowe” śniadania o których plotkowano w Hollywood zaczynał od kilku misek płatków kukurydzianych, żeby przejść do smażonych kiełbasek z sadzonymi jajkami i zakończyć naleśnikami z syropem klonowym, bananami i kremem. Pink’s, działające w Los Angeles od lat 30. knajpka specjalizująca się w hot-dogach nazwała imieniem Brando jedną z pozycji w menu. W ten sposób chcieli upamiętnić nie zawsze trzeźwe powroty do domu podczas których wpadał na bagatela sześć hot-dogów.
logo
Boski Marlon w 1948 i parówki 123rf zdjęcie seryjne / Brent Hofacker + Wikimedia Commos

Marilyn Monroe

Jak wynika z jej licznych biografii, najbardziej ikoniczna gwiazda kina miała spore problemy z utrzymaniem wagi. Z jednej strony starała się zachować krągłości, a z drugiej nie mieć fałdek. Przed jedną z gali, kiedy gwałtownie przytyła i nie była w stanie wcisnąć się w zaprojektowaną dla niej suknię, kazała ją podobno spruć i zaszyć bezpośrednio na sobie. Przyglądając się jej diecie nietrudno się dziwić. Na śniadanie Marilyn uwielbiała jeść egg nog – napój będący często bazą do koktajli alkoholowych składający się z tłustego mleka wymieszanego z surowymi żółtkami, wanilią, cynamonem, miodem i gałką muszkatołową. Żeby zachować figurę omijała zazwyczaj lunch, na obiad zjadała mięso – przeważnie stek, jagnięcinę lub wątróbkę z marchwią. Uwielbiała też desery lodowe w wysokich pucharkach, najczęściej polane gorącym sosem krówkowym. Koniec końców wysoki puchar lodowy bardziej pasuje do seksbomby, niż sałatka.

Jackie Kennedy-Onassis

Tish Baldrige, asystentka byłej Pierwszej Damy Stanów Zjednoczonej wyjawiła jednemu z jej biografów, że choć Jackie nie miała nigdy większych problemów z wagą, miała swój mały, żywieniowy sekret. Był nim zjadany co dnia z namaszczeniem pieczony ziemniak z nadzieniem z gęstej, kwaśnej śmietany i prawdziwego kawioru. Jackie wierzyła też w dietę składająca się z owoców – kiedy czuła, że któreś z ulubionych ubrań staje się odrobinę zbyt obcisłe zaczynała jeść owoce na każdy posiłek.