Na Nowogrodzkiej tłumaczą się z wybudowania wielkiego ogrodzenia. Twierdzą, że jest konieczne, by chronić... parking

Takie sceny odchodzą w przeszłość. Dziennikarze nie będą mogli wejść na teren parkingu przed siedzibą PiS.
Takie sceny odchodzą w przeszłość. Dziennikarze nie będą mogli wejść na teren parkingu przed siedzibą PiS. Fot. Sławomir Kamiński i Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Siedziba partii na Nowogrodzkiej została niedawno odgrodzona od świata 2-metrowym płotem i wydawać by się mogło, że Prawo i Sprawiedliwość w ten sposób unika wzroku suwerena. Oficjalny powód w jednak inny. W siedzibie PiS uznali, że.... dziennikarze rysowali samochody stojące na parkingu, więc trzeba się ich pozbyć.

Już w zeszłym tygodniu rozpoczęły się prace związane z odgrodzeniem siedziby PiS przy ulicy Nowogrodzkiej. Postawiono słupki, wiadomym było, że po zakończeniu prac nikt nie powołany nie wejdzie na teren. Płot wysoki na dwa metry, brama na pilota i furtka z zamkiem kodowym skutecznie uniemożliwią wejście na teren nie tylko akwizytorom i dostawcom pizzy. Nie wejdą już też dziennikarze. Ani poseł Rzepeckiego, gdyby mu przyszło jeszcze raz do głowy podjęcie drugiej próby dotarcia przed oblicze prezesa Kaczyńskiego.

Oficjalny powód odgrodzenia jest jednak prozaiczny. Co ciekawe, polecenie postawienia płotu nie wyszło bezpośrednio z kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, tylko spółki zależnej od PiS. A wszystko dlatego, że dziennikarze tłoczący się na Nowogrodzkiej podobno rysują samochody zaparkowane na parkingu. Jakby nie było, nikt bez wiedzy i zgody na parking teraz już nie wejdzie. Tym samym skończy się polowanie na polityków i członków rządu, którzy przyjeżdżają na Nowogrodzką skonsultować się z prezesem Jarosławem Kaczyńskim.

źródło: wp.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Zapytali Szczerskiego, dlaczego Duda stał. [/b] "Zdjęcie miało pokazywać dynamikę"

Zapytali Szczerskiego, dlaczego Duda stał. "Zdjęcie miało pokazywać dynamikę"

Roman GiertychRoman Giertych

Oj, ciężko doradzić coś dobrego. Oj, ciężko. Ale trudno coś wymyślimy. A gdyby tak powiedzieć, że z Trumpem bawiliście się, kto pierwszy podpisze? Pan mu powiedział, że jest Pan mistrzem szybkiego podpisu, a on nie chciał dać wiary.