Lekarze rezydenci protest głodowy rozpoczęli w Warszawie 2 października. W kolejnych dniach do akcji dołączają kolejni medycy. Na zdjęciu – strajkujący lekarze w Szczecinie.
Lekarze rezydenci protest głodowy rozpoczęli w Warszawie 2 października. W kolejnych dniach do akcji dołączają kolejni medycy. Na zdjęciu – strajkujący lekarze w Szczecinie. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta; Facebook.com / Dorota Hauben

Protestujący od 2 października lekarze rezydenci otrzymują wyrazy poparcia z różnych stron kraju i świata oraz od różnych środowisk. Jednak ten list jest wyjątkowy. Do głodujących lekarzy napisała córka lekarki. "Kiedy miałam kilka tygodni moja mama jako młoda lekarka po stażu rozpoczęła pracę w ośrodku zdrowia na wsi, a mnie codziennie odwoziła do żłobka u zakonnic" – pisze w poruszającym poście Dorota Hauben.

REKLAMA
Autorka listu zdecydowała się na to wsparcie dla rezydentów, bo sama doskonale pamięta, jak wygląda życie młodego lekarza. I to pamięta ze szczególnej perspektywy – z perspektywy dziecka, dla którego mama - lekarka nie miała czasu.

Moje dzieciństwo było ciągłym oczekiwaniem na mamę. Ale się na nią nie doczekałam. Tęsknota i smutek to było moje dzieciństwo. Jestem poniekąd ofiarą systemu służby zdrowia w Polsce. Takich dzieci jak ja było przez te wszystkie powojenne lata pewnie kilkadziesiąt tysięcy. Dzieci lekarzy.

Dlatego walczcie!

Dorota Hauben – dziś sama jest matką dorosłych dzieci – zaznacza, że nie ma żalu do mamy o to, że tak wyglądało jej dzieciństwo. "Nie miała wyboru. Wy TERAZ macie!" – pisze do młodych lekarzy.
Autorka tego niezwykłego listu do lekarzy rezydentów sama nie zdecydowała się na medycynę. W rozmowie z naTemat przyznała, że trochę tego żałuje. "Ale wiedziałam, że albo będę lekarzem, albo będę mieć szczęśliwą rodzinę. I to drugie mi się udało" – stwierdza. Jej dorosłe dzieci też nie wybrały studiów medycznych.