logo

Bycie kobietą współczesną to niezła udręka. Kiedy nie jesteśmy akurat zmuszane do wyjścia na ulice w obronie praw mniej niż podstawowych, media szczują nas sześciopakiem na brzuchu i nogami do nieba. Do tego sposób w jaki się ubieramy podlega bezwzględnej ocenie ze strony otoczenia. Punktujemy najczęstsze błędy Polek w kwestii ubioru. Pół żartem pół serio, ale bardzo konkretnie. Moda w ostatnich latach bardzo się zliberalizowała, pojawiły się kombinacje trudne kiedyś do wyobrażenia jak tkanina dresowa do cekinów czy skarpetki do sandałów. Tyle że żeby z powodzeniem lawirować między niepisanymi estetycznymi regułami, najpierw trzeba umieć świetnie wyglądać w ich obrębie.

REKLAMA
Cielisty błysk
Grzech ciężko Polek, z trudnych do wyjaśnienia powodów uznawany w dodatku za oznakę elegancji. Cieliste rajstopy z połyskiem mają w założeniu udawać nakremowane łydki, czasem nawet nakremowane, opalone łydki. I wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby naprawdę tak wyglądały. Tyle że w bardzo nielicznych przypadkach się tak dzieje. Kolejnym hajlajtem polskiej miłości do cielistych pończoch jest łączenie ich z butami peep toe (z odkrytym palcem), stworzonych, żeby pokazywać paznokcie u stóp, a nie fabryczne szwy (nie żeby te wykonane ręcznie były czymś szczególnie godnym pokazania).

Popularne kilka lat temu silikonowe ramiączka do biustonosza szczęśliwie odeszły do lamusa zastąpione przez bardotki. Ze zrozumieniem, że rajstopy wyglądają podobnie źle mamy jednak problem. Tymczasem do większości stylizacji z powodzeniem można założyć cienkie czarne rajstopy, które dodatkowo wyszczuplają optycznie nogę. Czy na gali MET lub rozdaniu Oscarów widzieliście kiedyś kobietę w cielistych, połyskujących rajstopach?

Botki za kostkę / kozaki do krótkiej spódnicy
Samobójstwo dla linii nóg, oczywiście o ile nie macie 180 cm wzrostu, z których ponad 50% to bardzo szczupłe kończyny dolne. Niekiedy takie połączenie da się obronić dobierając czarne kryjące rajstopy do (koniecznie) czarnych butów i (najlepiej) czarnej sukienki / spódnicy. Od kilku sezonów w sklepach obuwniczych można znaleźć sandało–botki, czyli buty na obcasie z odkrytymi palcami i najczęściej także pięty, jednak ten model najczęściej sięga przed kostkę. Innym modelem „długich” butów, które są w stanie unieść ten trudny zestaw są buty bardzo obcisłe, z nie za grubej skóry.

Workowata góra i workowaty dół
Termin oversize, tłumaczony na polski najczęściej jako negatywnie kojarzony „workowaty” zawsze pojawia się na szczycie rankingów z rodzaju „czego mężczyźni nie lubią w kobiecej garderobie”. Choć uśredniony męski gust nie jest to na pewno osią wokół której warto komponować swoją garderobę, prawdą jest, że naprawdę garstka kobiet wygląda korzystnie w ciuchach oversize noszonych zarówno na górze, jak i na dole. Oczywiście nie ma rzeczy niemożliwych, ale żeby obronić podwójną workowatość trzeba uważnie przeglądać się w lustrze. Pomóc może duży dekolt czy tylko częściowy oversize (np. bluzka przy ciele z bardzo szerokimi rękawami), albo krótkie (choć szerokie) spodnie. Wszystko jest kwestią dobrze dobranych proporcji, czyli rzeczy którą jedni widzą, drudzy nie, a jeszcze inni mogą się nauczyć dostrzegać.

Rajstopy do szortów
Nie. Nie i jeszcze raz nie. Chyba że tańczycie burleskę i to element seksownego kostiumu. Albo idziecie na imprezę Faszyn from Raszyn lub pracujecie w klubie nocnym.

Za małe ubranie
W większości popularnych sieciówek dostaniem 5, czasem 7 rozmiarów. Jednak jeśli nie nosimy tych skrajnych, najczęściej mieścimy się w więcej niż tylko jeden rozmiar. Co robi większość kobiet, które zapina się w spodnie w rozmiarze S i takie rozmiarze M? Bez wahania bierze te mniejsze, przecież w nie wchodzi. Tyle że czym innym jest prężenie się w sprytnie podświetlonych przymierzalniach i szał zakupów, a czym innym wysiedzenie 8 godzin w pracy w zapinanej na stojąco „esce”, albo (o zgrozo) włożenie do niej koszuli. Za małe spodnie zjeżdżają z boczków, za małe koszule rozjeżdżają się podczas siedzenia na biuście lub / i brzuchu, a za małej marynarki nie jesteś w stanie zapiąć i choć z tyłu może i wygląda świetnie, z przodu przypomina ciuch noszony od czasów matury. Nie róbmy sobie tego. L czy XL na metce zobaczysz tylko ty, wyłażące boczki wszyscy bez wyjątku.


<h2 class="slide-title"><br /> Zestaw biżuteryjny Sylwester 1994</h2> Takie rzeczy, poza chrzcinami i imieninami można zobaczyć już chyba tylko oglądając powtórki wczesnych odcinków „Mody na sukces” lub nawet „Dynastii”. W późnych latach 80. i wczesnych 90. zestawy typu <a href="https://natemat.pl/174749,polska-bizuteria-autorska-czyli-design-na-ktory-cie-stac">kolczyki pasujące do naszyjnika</a>, bransoleta a czasem także pierścionek były elementy kształtującego się dress code’u dla kobiet biznesu, tzw.power dressing. Dziś tego typu zestaw można obronić co najwyżej na imprezie w stylizacji z przymrużeniem oka, albo na spotkaniu dyplomatycznym w wersji perły do pereł. Zestawy biżuterii zdradzają brak polotu w dobieraniu garderoby (podobnie jak idealnie sparowane torebki z butami), a poza tym od kilku dobrych lat (dwóch dekad?) obwieszamy się zdecydowanie mniej. <br /> <br />


Zestaw biżuteryjny Sylwester 1994

Takie rzeczy, poza chrzcinami i imieninami można zobaczyć już chyba tylko oglądając powtórki wczesnych odcinków „Mody na sukces” lub nawet „Dynastii”. W późnych latach 80. i wczesnych 90. zestawy typu kolczyki pasujące do naszyjnika, bransoleta a czasem także pierścionek były elementy kształtującego się dress code’u dla kobiet biznesu, tzw.power dressing. Dziś tego typu zestaw można obronić co najwyżej na imprezie w stylizacji z przymrużeniem oka, albo na spotkaniu dyplomatycznym w wersji perły do pereł. Zestawy biżuterii zdradzają brak polotu w dobieraniu garderoby (podobnie jak idealnie sparowane torebki z butami), a poza tym od kilku dobrych lat (dwóch dekad?) obwieszamy się zdecydowanie mniej.

Golf + duży biust
Golfy rządzą od kilku sezonów na wybiegach, a w efekcie także na sklepowych półkach. Świetnie komponują się z innym modnym od jakiegoś czasu krojem – płaszczem z dekoltem przypominającym długą marynarkę. Tyle że o ile nie kochacie stylizacji a la seksowna sekretarka z lat 50. połączenie golfu z obfitym biustem nie jest najlepszym pomysłem. Po pierwsze takie połączenie figura-krój obciąża sylwetkę, zwłaszcza, jeśli nie możecie poszczycić się wysokim wzrostem, jeśli zaś postawicie na przylegający golf z lycrą najpewniej będziecie cały dzień stawiały czoła natarczywemu wzrokowi kobiet i mężczyzn jak gdyby nie był to skromny, czarny golf, a złote bikini.


Logomania
Wiele osób uważa obnoszenie się z ubraniami pokrytymi logo za szczyt luksusu. Znana marka staje się w tym przypadku protezą gustu – nie wiesz co wybrać, żeby wyglądać elegancko i z klasą? Załóż Louisa czy Yvesa jak Pani X z telewizji, a nikt nie śmie skrytykować twojej stylizacji. Do tego dochodzi jeszcze kwestia wciąż popularnych w Polsce podróbek, zgrabnie podsumowany dowcipem – Po czym poznać czy torebka Chanel jest prawdziwa? – Jej właścicielka nie jeździ tramwajem. Żyjemy w jednych z najciekawszych modowo czasów, kiedy po raz pierwszy w historii tak często zdarza się, że w ciuchach z second handu można wyglądać jak milion dolarów, a w rzeczach z metką za dwie średnie krajowe jak personifikacja kiczu.