Na powtórnym pogrzebie Jarosława Florczaka zabrakło asysty honorowej z Biura Ochrony Rządu.
Na powtórnym pogrzebie Jarosława Florczaka zabrakło asysty honorowej z Biura Ochrony Rządu. Fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta

Przy powtórnym składaniu do grobu szczątków oficera BOR zabrakło pocztu sztandarowego i asysty czynnych oficerów Biura Ochrony Rządu, nie było też kapelana BOR. Koledzy Jarosława Florczaka mówią, że doszło do skandalu, a ich kolega, który zginął w katastrofie smoleńskiej, został uznany za funkcjonariusza gorszego sortu.

REKLAMA
Pułkownik Jarosław Florczak zginął w katastrofie smoleńskiej. Po latach jego ciało zostało ekshumowane na wniosek prokuratury, która najwyraźniej usilnie stara się znaleźć jakieś dowody na to, że doszło do zamachu na prezydencki samolot, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku podczas próby lądowania na zamglonym lotnisku. Wówczas, po przewiezieniu zwłok do Polski, wszystkich, którzy zginęli, żegnano z honorami. Teraz ponowny pochówek Florczaka w niczym nie przypominał tego sprzed lat.
Koledzy oficera w rozmowie z dziennikarzami "Gazety Wyborczej" nie kryli swojego oburzenia. Ich zdaniem Jarosława Florczaka potraktowano jako oficera gorszego sortu. Nie było na pogrzebie kapelana BOR, nie było pocztu sztandarowego, nie było przedstawicieli kierownictwa Biura Ochrony Rządu. Nie zagrano też, choć nakazuje to tradycja, melodii "Śpij kolego, w ciemnym grobie".
Trudno ocenić, czy było to zwykłe zaniedbanie likwidowanego właśnie BOR, czy celowe działanie. Koledzy Florczaka przypominają, że oficer za życia krytycznie wypowiadał się na temat współpracy BOR z kancelarią prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po jednym ze spotkań miał powiedzieć, że kiedyś dojdzie do tragedii i zginie wiele osób.