
Oferta wydaje się całkiem atrakcyjna – w końcu proponowane wynagrodzenie jest o wiele wyższe niż etat lekarza rezydenta. Tu zaś wymagania wydają się niezbyt wysokie. No i pracuje się zaledwie 4 godziny dziennie. Takie ogłoszenie o pracę ukazało się na Facebooku na grupach związanych z mediami, filmem czy modelingiem. No i wzbudziło wiele emocji, choćby z tego względu, że miejscem pracy ma być Budapeszt.
"PRACUJ W TELEWIZJI!" – zakrzyknęło wersalikami z Facebooka ogłoszenie o pracę z oferowaną płacą w wysokości 1500 euro. Szybko zorientowałem się, że zakrzyknęło nie do mnie. Poniżej napisane było bowiem, że poszukiwane są wyłącznie "prezenterki telewizyjne". A jednak oferta mnie zaintrygowała, bo w ogłoszeniu zaznaczono, iż zatrudnienie oznacza przeprowadzkę do stolicy Węgier. Znajomość języka węgierskiego nie jest jednak potrzebna – wymagana jest "poprawna polszczyzna" i "swobodna komunikacja w języku angielskim".

O co zatem chodzi? Jeden z internautów pod ogłoszeniem zamieścił mało subtelny komentarz: "wielkie cyce, wielki atrybut!!!", sugerując, że byłaby to praca w branży erotycznej. Ale nie, spokojnie – to nie o to chodzi.
Wieża Babel Wspomniana w ogłoszeniu węgierska firma TeleMedia to koncern zajmujący się m.in. telemarketingiem i obsługą call-center. Ale nie tylko – jest też potęgą na telewizyjnym rynku programów interaktywnych. Na tyle potężnym, że produkuje je niemal na cały świat. I nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady.

Węgierski koncern produkuje programy telewizyjne w sumie w ponad 20 językach świata w tym po polsku. I to produkuje nie od dziś. Przed laty produkował znacznie więcej. "Łatwa kasa" To już nie są te same złote czasy programów interaktywnych, gdy prawie na każdym kanale telewizyjnym wieczorem, w nocy, ale także w środku dnia występowały młode dziewczyny z zagadkami, kalamburami, krzyżówkami czy innymi rebusami lub oferujące jakieś niesamowite okazje. Była "Wielka wygrana", "Zagadkowa noc", "Rusz głową", "Po co spać, jak można grać". Telewizja TVN utworzyła nawet oddzielny kanał, TVN Gra. Z Budapesztu non stop przekazywane były dla polskich nadawców różne programy, ale ten czas minął.
W ostatnich latach zagadkowe programy jednak znikały z małego ekranu jeden po drugim – ku rozpaczy twórców Łapu-Capu, którzy dzięki telegrom zapełniali całe odcinki programów w telewizyjnymi wpadkami. W 2010 r. węgierski producent nadał do Polski swój ostatni program "Dziewczyny z fortuną". Jak odnotowywał śledzący wydarzenia na rynku programów interaktywnych serwis interactiveworld.pl, programy produkowane w Budapeszcie przejęli producenci w Polsce. Później jeszcze w 2012 r. firma TeleMedia próbowała powrócić na nasz rynek programem "Łatwa kasa", ale i on niedługo potem został zawieszony. "Nie straćcie tej okazji" Jednak Węgrzy naszego rynku sobie nie odpuścili. Nie wychodzi w telegrach – to spróbowali sił na innym polu. I jakoś się trzymają. Przed laty trudno było mi sobie wyobrazić, że ktokolwiek ogląda nocne programy z zagadkami. Teraz z jeszcze większym trudem przychodzi mi oswojenie się z myślą, że i ten program znajduje swoich widzów. Mało tego – ktoś chyba musi pod podawane w nim numery dzwonić i kupować to, co jest oferowane na ekranie. Inaczej ten interes by się nie opłacał. I inaczej by nie poszukiwano prezenterek do tego programu.
Właśnie do pracy w Klejnot TV (emitowanym obecnie w Polo TV) poszukiwane są prezenterki telewizyjne. "Zapewniamy ciekawą, pełną wyzwań pracę przy prowadzeniu aukcji biżuterii w programach telewizyjnych" – czytamy w ogłoszeniu. Węgierska firma oczekuje od kandydatek zaangażowania, miłej aparycji, pozytywnego nastawienia i energicznej natury – i to nie dziwi. Wszystko to zapewne jest niezbędne, aby z szerokim uśmiechem przekonać widza, że właśnie oto stanął przed niesamowitą okazją, aby za jedyne 99 zł kupić łańcuszek, który jeszcze przed chwilą kosztował prawie 1300 zł. I tak przez 4 godziny! Nie lada wyzwanie, prawda?
"Takie nie kłamstwo, ale nie prawda" O tym, jak wygląda praca prezenterki telewizyjnej w programach nadawanych z Budapesztu, opowiedziała w swojej internetowej "spowiedzi" youtuberka Klaudia Klara. Gdy miała 23 lata, pracowała właśnie dla TeleMedia, prowadząc telegry. Jak przyznała, w tym, co działo się na antenie, nie było za grosz prawdy. "W telewizji nic nie jest prawdą" – stwierdza Klaudia i podaje przykład, jak to jest, że przez pół programu nikt nie był w stanie wygrać nagrody.
Z drugiej jednak strony, Klaudia przyznaje, że miała wtedy złote życie.
I pewnie teraz też wiele młodych kobiet skusi się, prześle swoje CV i stanie w szranki do castingu na nowe telewizyjne twarze i... dłonie prezentujące biżuterię na małym ekranie. A gdy zostaną wybrane, w tej istnej Wieży Babel w Budapeszcie spotkają dziewczyny z całego świata, które przyjeżdżają na Węgry, by reklamować pierścionki i kolczyki oraz zadawać zagadki widzom z Portugalii, Bułgarii czy nawet Australii.
