
Gretkowska pięknie komentuje smutną stronę polskiej mentalności, niegdyś wstydliwie skrywaną, dziś rozkwitającą w promieniach miłościwie panujących. W „Słowie na niedzielę”, czyli publikowanym cyklicznie poście jest dosadna i literacka jednocześnie, stawia diagnozy śmiałe, ale przede wszystkim trafne. Niekiedy na tematy poważne, innym razem raczej błahe. Czytelnikami „Słowa na niedzielę” była do tej pory grupa miłośników twórczości pisarki zrzeszona wokół jej publicznego profilu na Facebooku. Do czasu.
REKLAMA
24 września Gretkowska opublikowała post w którym skomentowała sesję Małgorzaty Rozenek-Majdan i Radosława Majdana w Dubaju. Poczyniła co prawda kilka grzecznościowo-taktycznych skłonów w stronę Perfekcyjnej Gospodyni, jednak najwyraźniej niewystarczająco wiele. Rozenek odpowiedziała pisarce, ta jej, a wokół obu Pań zaczęło gromadzić się pokaźne grono sekundantów czekających na pierwszą krew. Padły poważne oskarżenia – o klasizm, zły gust, sianie nienawiści, aż w końcu wytoczono ciężkie działa i do sporu wciągnięto dzieci obu pań. Pierwsza zamilkła Gretkowska, która zasugerowała potem, że jej konto na Facebooku zostało zablokowane.
W opublikowanym wczoraj poście pisarka bierze na warsztat szereg istotnych wydarzeń. Między innymi odzew internautów na akcje #metoo, który pokazał, że społeczeństwo dzieli się na kobiety, mężczyzn, kobiety, które uważają się za mężczyzn i mężczyzn, którzy uważają się za nadludzi – (...) rechoczą z definicji molestowania obejmującego również ubliżanie. Skarżą się na zaczepiające ich wzrokiem, lub klepiące w tyłek. Tacy mężczyźni wiedzą lepiej od kobiet co powinny czuć. Przecież wchodząc w ich waginy są specjalistami od kobiecych emocji i ciał (…).
Gretkowska pisze również o samopodpaleniu mężczyzny w akcie sprzeciwu wobec niszczeniu demokracji – Kiedy płoną ludzie nie czas zajmować się gender. Ale Piotrem S. płonącym pod Pałacem Kultury media nie za bardzo się zajmują. Następnego dnia po tragedii w opozycyjnych Faktach TVN nic o tym nie było. W zamian(?) pokazano taniec na rurze (…), a także komentuje hasło obchodów 11 listopada – „ Chcemy Boga" hasło tegorocznych obchodów Niepodległości wygląda na szaleństwo. Bóg jest przecież wszędzie, przynajmniej dla wierzących. Chyba, że chodziło o „Gott mit uns”, Bóg po naszej stronie, a chcemy żeby zajął i waszą. „Chcemy więcej” - to hasło 20-lecia TVN-u. Zrozumiałe: chcemy więcej oglądalności, rozrywki, kasy. Kiedy PiS przejmie tę stację, w ramach odwetu zwanego polonizacją, zmiksuje oba hasła w „Chcemy więcej Boga”(…).
W punkcie piątym Gretkowska przechodzi do zdjęcia, którym opatrzyła post – Na 20-lecie TVN powstało w „Vivie” pamiątkowe zdjęcie, pracowników stacji. Konwencja z amerykańskiego Vanity Fair, publikującego grupowe portrety, najczęściej oscarowych gwiazd. Technicznie fotki ostre jak żyleta. Polskie wykonanie tracąc ostrość, zyskało półcień rembrandtowskiej kanciapy, zwłaszcza na obrzeżach. Niemniej portretowane gwiazdy TVN wyglądają znakomicie w strojach wieczorowych. Jedynie pozująca z nimi „Idealna pani domu” udrapowana jest w jednoczęściowy kostium kąpielowy. Po co podróżować, gdy Dłubaj ma się w głowie i nie da się go z niej wydłubać.
W punkcie piątym Gretkowska przechodzi do zdjęcia, którym opatrzyła post – Na 20-lecie TVN powstało w „Vivie” pamiątkowe zdjęcie, pracowników stacji. Konwencja z amerykańskiego Vanity Fair, publikującego grupowe portrety, najczęściej oscarowych gwiazd. Technicznie fotki ostre jak żyleta. Polskie wykonanie tracąc ostrość, zyskało półcień rembrandtowskiej kanciapy, zwłaszcza na obrzeżach. Niemniej portretowane gwiazdy TVN wyglądają znakomicie w strojach wieczorowych. Jedynie pozująca z nimi „Idealna pani domu” udrapowana jest w jednoczęściowy kostium kąpielowy. Po co podróżować, gdy Dłubaj ma się w głowie i nie da się go z niej wydłubać.
Być może wymiana uszczypliwości z Małgorzatą Rozenek tak bardzo dotknęła Gretkowską, że postanowiła odtąd komentować jej poczynania. Bardziej jednak prawdopodobne, że zobaczyła, ile medialnej uwagi można ugrać na nawiązaniach do celebrytki. Jakby nie było z konfliktem obu Pań, atak na skąpą kreację jest raczej średnio wytrawny. Zwłaszcza w ustach osoby, która kilka linijek wyżej pisze z zaangażowaniem o „mężczyznach, którzy wiedzą lepiej od kobiet”.
Czyżby Manuela Gretkowska również „wiedziała lepiej” co w głowie ma Rozenek i to na podstawie zdjęcia w czerwonej mini. Zabawna jest też rozgrywająca się na poziomie retoryki sugestia, że na zdjęciu widzimy „gwiazdy TVN-u”, a Perfekcyjna Pani Domu jedynie „pozuje z nimi”. O tym kto jest gwiazdą telewizji, a kto nią nie jest nie decydują (niestety) lewicujące pisarki, ale widzowie przy pomocy pilotów. To, co uprawia tym razem Manuela Gretkowska to klasyczny slut-shaming. Rodzaj stygmatyzacji dotykającej kobiety, które nie przestrzegają społecznych oczekiwań związanych ze swoją seksualnością, w tym, jak w przypadku Małgorzaty Rozenek, z ubiorem.
Nie chodzi tu już o to, czy Rozenek ma, jak pisze pisarka, „Dłubaj w głowie”, ale o podwójne standardy. Feminizm nie powinien polegać na byciu „za kobietami”, kiedy nam wygodnie i „przeciw” jeśli to bardziej pasuje do bronionej tezy czy osobistej wojenki. Są kobiety równe i równiejsze, te równiejsze biorą udział w akcji #metoo i z nią sympatyzują, zaś te jedynie równe wdziewają krótkie kiecki i udają gwiazdy. Zdaje się, że w wydaniu Gretkowskiej, z feminizmem jest trochę tak, jak z chrześcijańskim duchem dobrej zmiany, który zresztą sama zainteresowana znakomicie portretuje.
(…)Polacy krzyczą „Chcemy Boga”, by zagłuszyć własne sumienia, które go nie chcą . Ani pieprzenia Franciszka o uchodźcach, ani chrześcijańskiej solidarności. Prawdziwi Polacy chcą więcej siebie (…). Również Manuela Gretkowska zdaje się pragnąć ostatnimi czasy więcej siebie, szczególnie w mediach. Kobiecą solidarność włóżmy między bajki dla naiwniaków i (żeby było feministycznie) – naiwniaczek.
(…)Polacy krzyczą „Chcemy Boga”, by zagłuszyć własne sumienia, które go nie chcą . Ani pieprzenia Franciszka o uchodźcach, ani chrześcijańskiej solidarności. Prawdziwi Polacy chcą więcej siebie (…). Również Manuela Gretkowska zdaje się pragnąć ostatnimi czasy więcej siebie, szczególnie w mediach. Kobiecą solidarność włóżmy między bajki dla naiwniaków i (żeby było feministycznie) – naiwniaczek.
Cytaty kursywą pochodzą z publicznego profilu Manueli Gretkowskiej na Facebooku
