
Mieszka w Polsce od 15 lat i nie raz doświadczył niechęci z powodu swojej inności. Nie skarżył się, nie procesował, obserwował. W końcu zdecydował się napisać na Facebooku o tym, jak bardzo zmienia się Polska i Polacy, jak coraz bardziej zamykamy się na inne kultury i religie, jak coraz mniej pozostaje z naszej otwartości i wielokulturowości, jaką szczyciliśmy się przez wieki.
Lubomir Kramar podkreślił w pierwszych zdaniach swojego listu, że nigdy nie udzielał się na portalach społecznościowych. Nie chwalił, jakiego ma psa, co jadł na obiad i jakiego koloru buty ma na nogach. Aż doszło do wydarzenia, które sprawiło, że postanowił się podzielić z użytkownikami Facebooka swoimi obserwacjami i przemyśleniami. Niestety, nie są one szczególnie pochlebne wobec Polaków.
Tym wydarzeniem, które przelało czarę goryczy, był widok zdemolowanego sklepu ze wschodnimi słodyczami. Szybko okazało się, że do dewastacji doszło nie pierwszy raz. Właścicielka za każdym razem zgłaszała sprawę na policję, ta jednak jest bezradna. Do dziś nie złapano sprawców, ale internauta przypuszcza, że nawet nie podjęto próby ich znalezienia.
Kramar z wielkim żalem stwierdza, że Polska się zmienia. Polacy coraz mniej są otwarci, a coraz częściej wytykają obcych palcami. Pół biedy zresztą, kiedy tylko wytykają, bo coraz częściej dochodzi do aktów nietłumionej agresji. On sam przyszły rok zamierza, jak sam pisze, spędzić trzymając w ręku polski paszport. Nie można wykluczyć, że wykorzysta go, żeby wyjechać, by nie dusić się dłużej w kraju, w którym spędził dzieciństwo, gdzie właśnie kończy studia.
W ostatnich słowach Lubomir Kramar życzy Polakom, by nigdy nie spotkali się z taką niechęcią wobec obcych, jaką samą teraz okazują "innym".
