
Najbardziej luksusowe mieszkania stolicy to wcale nie chawiry na poddaszach strzeżonych mokotowskich osiedli ani nawet nie biedermeierowskie wille Konstancina. Nie ma tam ciężkich, mebli z katalogu sekretnej Ikei dla bogaczy. Nie ma ciemnego drewna ani końskich głów 1 do 1 z porcelany. Po obejrzeniu tych przestrzeni myśli się o jednym. O założeniu konta oszczędnościowego.
REKLAMA
Pamiętam jak oglądałam zdjęcia prywatnych przestrzeni gwiazd wyłuskane przez wścibskich internautów na portalach z nieruchomościami. Proste, trochę nonszalanckie cztery kąty Lykke Li w Sztokholmie i eleganckie, choć niepowalające metrażem mieszkanie Anne Hathaway w Nowym Jorku. Pomyślałam wtedy, że długo jeszcze przyjdzie nam czekać na czasy, w których bogatsza część społeczeństwa przestanie czuć pokusę walnięcia sobie na widoku jakiegoś tyle ostentacyjnego, ile szkaradnego dowodu życiowego powodzenia. Lub mniej ostentacyjnego – w tej roli świetnie sprawdzają się marmury, mahonie czy też, jak w wystawionym niedawno na sprzedaż szwajcarskim domu Jana Kulczyka – 24-karatowe złoto i futro z norek (tak, na ścianach).
Działająca od 8 lat agencja nieruchomości Boutique Properties zajmuje się wynajmem, ale przede wszystkim sprzedażą najciekawszych nieruchomości Warszawy. Pięknie urządzonych, nieoczywistych, poukrywanych w różnych częściach miasta przestrzeni. Lwia część mieszkań (choć w ofercie znajdziemy też domy) mieści się w przedwojennych kamienicach, lub w starym budownictwie. Przepiękne zdjęcia wystawianych na sprzedaż pokazują prawdziwe perełki, ukryte w najróżniejszych dzielnicach. Mało tu katalogowych rozwiązań, choć nie brakuje modnych dodatków. Wiele mieszkań zachowało charakterystyczne elementy, po których od razu można poznać, że znajdujemy się w Europie środkowo-wschodniej. To bardzo ożywcze podejście, biorąc pod uwagę, że w młodym kapitalizmie już się naudawaliśmy estetycznie. Były już stylizacje na Paryż, Berlin, Nowy Jork. Teraz powoli uczymy się przytulać elementy charakterystyczne dla regionu czy miasta.
Wnętrza prezentowane przez Boutique Properties szokują tym bardziej, że Warszawa nie kojarzy się raczej z gustownie zagospodarowaną przestrzenią prywatną. Przeglądając oferty z mieszkaniami do wynajęcia można dostać estetycznych torsji. Czerwone szafki na wysoki połysk obok egipskiej ścianki z piaskowca (podświetlanej od dołu, oczywiście) to hajlajf do wynajęcia. Przecież w mieście pełno jest jeszcze gorszych przestrzeni – z szafami wnękowymi, które zamiast drzwi mają rolety i takie, w których parkiet w kolorze żółtym został gustownie zestawiony z takąż ścianą i boazerią.
Jeśli lubicie piękne wnętrza, możecie śledzić profil agencji Boutique Properties na Facebooku, gdzie regularnie pojawiają się zdjęcia warszawskich mieszkań i domów wystawianych przez nich na sprzedaż.
I nie, nie jest to artykuł sponsorowany.
