
Programy nadawane na żywo zawsze wiążą się z ryzykiem. Tak naprawdę może wydarzyć się wszystko. Tym razem niespodziankę przeżyła ekipa porannego programy "Dzień dobry TVN". Do studia wszedł znany, ale nieproszony gość. Przynajmniej tak się na początku wydawało.
REKLAMA
Każdy kto choć trochę porusza się po internecie , słyszał o najbardziej popularnym polskim youtuberze Sylwestrze Wardędze. Dla tych, którzy jednak nie kojarzą: Wardęga to człowiek robiący tzw. pranki i nabierający przypadkowych ludzi na swoje żarty. Ich poziom to już rzecz gustu, ale faktem jest, że jego najsłynniejszy film z pająko-psem (prawdziwym jamnikiem "ubranym" w przebranie gigantycznego pająka) osiągnęło na YouTubie ogromną ilość wyświetleń – ponad 171 milionów.
Dzisiaj ten internetowy celebryta został zaproszony do studia programu "Dzień dobry TVN", gdzie miał odpowiadać na pytania widzów za pomocą chatu. Jednak to byłoby zbyt nudne. Internetowa gwiazda postanowiła wejść do studia... w głośnym stylu. Próbował wedrzeć się na nagranie. Została wezwana policja, nie mogło się także obejść bez efektownego aresztowania, zakucia w kajdanki i "rzucania na glebę".
Na końcu okazało się, że to wszystko to tylko niewinny, wyreżyserowany żart, a był to wstęp do rozmowy o... hallowenowych żartach. Widzowie porannego programu TVN z pewnością zostali rozruszani na swoich kanapach, ale czy było to potrzebne akurat w takim stylu? Rzecz gustu.
