Marta Kaczyńska jednoznacznie wypowiedziała się w obronie dziko żyjących zwierząt.
Marta Kaczyńska jednoznacznie wypowiedziała się w obronie dziko żyjących zwierząt. Michał Lepecki/Agencja Gazeta

Marta Kaczyńska jednoznacznie powiedziała, co myśli na temat zabijania dziko żyjących zwierząt. Odniosła się w ten sposób do rozporządzenia ministra środowiska Jana Szyszki przywracającego możliwość odstrzału łosi, które ostatecznie nie weszło w życie.

REKLAMA

Jan Szyszko wycofał się z tego pomysłu pod presją opinii publicznej. Córka Lecha i Marii Kaczyńskich powiedziała w wywiadzie dla tygodnika "Sieci", że zabijanie dziko żyjących zwierząt powinno być ostatecznością. Kaczyńska zwraca uwagę, że nie rozumie argumentów myśliwych oraz zwolenników zmian w prawie.

Marta Kaczyńska skomentowała argumenty ministerstwa środowiska, które twierdziło wcześniej, że łoś wchodzi w konflikt z człowiekiem. Zdaniem córki zmarłej pary prezydenckiej, nie można jednoznacznie stwierdzić, które jeleniowate zwierzęta niszczą uprawy rolne w największym stopniu i dlatego ginąć mogą również niewinne zwierzęta. Argumenty, na których opiera się rozporządzenie, może być też pretekstem do powiększania obszarów polowań.

Wcześniej wiceminister środowiska Andrzej Konieczny, uzasadniając politykę ministerstwa, mówił, że łoś wchodzi w konflikt z człowiekiem, a władze są od tego, żeby "bezpieczeństwo zapewnić". Konieczny uzasadniając "strategię dla łosia", mówił o sytuacji, kiedy jest minimum pięć sztuk łosia na tysiąc hektarów powierzchni leśnej i bagiennej. Wtedy można rozpocząć tzw. racjonalne użytkowanie łosia, czyli de facto rozpoczęcie polowań. Konieczny powoływał się na idący w miliony złotych straty budżetu państwa w wyniku niszczenia przez łosie upraw rolnych i leśnych. źródło: "Sieci"