
Budowa ogrodzenia rozpoczęła się latem i od razu było wiadomo, że mogą być utrudnienia z dojściem na miejsce katastrofy samolotu prezydenckiego w Smoleńsku. Czasem brama jest otwarta, czasem zamknięta – zawsze jednak jest szlaban i ochroniarz. W końcu polskie MSZ podjęło w tej sprawie interwencję.
REKLAMA
Drogę, którą można dojść na miejsce katastrofy smoleńskiej została zagrodzona przez prywatnego inwestora. Choć w najmniejszym stopniu ogrodzenie nie wchodzi na teren miejsca katastrofy, to jednak blokuje dostęp. Za ogrodzeniem nie widać żadnych prac, mimo tego droga na miejsce katastrofy jest utrudniona. Po drodze trzeba pokonać bramę, szlaban i przekonać strażnika, by pozwolił przejść.
O tym, jak obecnie wygląda dojście do miejsca katastrofy, pisaliśmy kilka dni temu, gdy na Twitterze zdjęcia ze Smoleńska opublikował rosyjski korespondent Polsatu. Zdaniem Tomasz Kułakowskiego taki ruch Rosjan to odwet za trwającą w Polsce dekomunizację radzieckich pomników.
Notę dyplomatyczną w tej sprawie strona polska wręczyła już stronie rosyjskiej w sierpniu. Później przez jakiś czas brama pozostawała otwarta, do sforsowania był tylko szlaban i wartownik. Można było też obejść ogrodzenie, ale w ten sposób narażano się na kłopoty ze strony wojska, do którego należy teren. Polska konsul tłumaczy, że od strony rosyjskiej oczekuje wyjaśnienia tej sytuacji. Z kolei minister Waszczykowski wyraża nadzieję, że prace prowadzone przez prywatną firmę nie będą radykalnie wpływać na teren katastrofy, bo mogłoby to się przyczynić do utrudnienia śledztwa.
źródło: TVN24
