Wielbłąd w wielkim mieście
Wielbłąd w wielkim mieście 123rf zdjęcie seryjne / cherkas

Przemysł kosmetyczny regularnie odkrywa na nowo znane od lat substancje, których użycie ma rzekomo odmłodzić nas o pół dekady, to znów sprawić, że skóra przypominać będzie szkło (tzw. glass skin – najnowszy azjatycki trend pielęgnacyjny). Jakkolwiek płatki 24-karatowego złota czy węgiel nie budzą większych kontrowersji, składniki pochodzenia odzwierzęcego potrafią zniechęcić do aplikacji specyfiku. I to nie tylko walecznych wegan.

REKLAMA

Tłuszcz łabędzia, śluz ślimaka, jad węża – to tylko niektóre składniki, które zrobiły karierę w przemyśle kosmetycznym w ostatnich latach. Substancji odzwierzęcych jest jednak w kosmetykach znacznie więcej. O niektórych z nich producenci nie informują na opakowaniach złotym fontem. Keratyna, popularny składnik szamponów i odżywek pozyskiwana jest między innymi z ptasich pazurów, zmiękczająca lanolina z gruczołów łojowych owiec, lam i królików, a wspomagający walkę ze zmarszczkami kolagen z tkanek świńskich.

Do grupy zwierząt która warto mieć na etykiecie dołączył niedawno wielbłąd. A konkretnie jego mleko. Stosowane przez Beduinów od stuleci jako remedium na oparzenia słoneczne i zawierające niemal pięciokrotnie więcej witaminy C, niż mleko krowie dotychczas było znane przede wszystkim jako zdrowy zamiennik mleka krowiego. Poza wysoką zawartością witaminy C mleko wielbłądzie ma aż o jedną czwartą mniej tłuszczu i laktozy, a także jest bogate w wapń i magnez. W użytku zewnętrznym przede wszystkim przyspiesza gojenie uszkodzeń skóry, wyrównuje koloryt i uelastycznia.

Krem na bazie mleka wielbłąda koreańskiej marki Neogen. Większość kosmetyków ma ciężką, choć podobną do musu konsystencję.
Krem na bazie mleka wielbłąda koreańskiej marki Neogen. Większość kosmetyków ma ciężką, choć podobną do musu konsystencję. materiały promocyjne

Szczególnym zainteresowaniem mleko wielbłąda cieszy się w Stanach i w Australii. Firma Desert Farms z Kalifornii założona przez Amerykanina o saudyjskich korzeniach zajmuje się dystrybucją niepasteryzowanego mleka wielbłądziego, a od niedawna także sprzedażą kosmetyków – nawilżających mydeł, rozjaśniających kremów. Desert Farms to siatka małych gospodarstw, gdzie rodziny hodują wielbłądy w przyjaznych warunkach – na najmniejszej farmie mieszka zaledwie dwoje zwierząt.

Camel Milk Australia to farma na której powstaje już cała gama produktów pielęgnacyjnych – od balsamów do ust, poprzez odżywki i szampony aż po balsamy i masła do ciała. Powoli rosnący w siłę trend nie mógł rzecz jasna ominąć bodajże najbardziej zadbanej nacji na świecie – Koreanek. Kiedy na sklepowych półkach zobaczymy kosmetyki na bazie rozjaśniającego (witamina C) i nawilżającego mleka wielbłąda trudno powiedzieć, obserwując jednak dotychczasową cyrkulację trendów kosmetycznych możemy być pewne, że nie ominie on Polski. Bliss – część lifestyle'owa na:temat jest też na Instagramie, śledź nas (jeśli chcesz)