
Zaczęło się od publikacji zdjęcia przedstawiającego chłopca stojącego nad grobem. Ale to nie był grób anonimowej osoby, tylko oficera BOR, który zginął w katastrofie smoleńskiej, a ów chłopiec to jego syn. Żona oficera, dziennikarka Joanna Racewicz zmaga się teraz z zarzutami bycia cmentarną celebrytką.
Dziennikarka opisała, co spotkało ją i syna, gdy stali nad grobem Pawła Janeczka. Janeczek był mężem Racewicz i oficerem BOR, zginął w katastrofie smoleńskiej. Tłum zebrany wokół dziennikarki robił zdjęcia, za nic mając jej potrzebę intymności. Niektórzy pytali, czy ma pewność, iż w w grobie są szczątki akurat jej męża, a nie kogoś innego. Racewicz w bardzo emocjonalnym wpisie na Instagramie zapytała, czy ona też może stanąć nad grobami bliskich tych, którzy robili jej zdjęcia i zrobić sobie tam przedstawienie.

Nie musiała długo czekać na reakcję. Pojawiły się nawet zarzuty, że Joanna Racewicz jest cmentarną celebrytką, która walczy o popularność na grobie męża. – Nie zapamiętałam, proszę wybaczyć, kto był uprzejmy tak podsumować to, co czyta, ale wszystkich myślących serdecznie pozdrawiam – komentuje na Instagramie dziennikarka. – Bez was byłoby jakoś tak cukierkowo, niepolsko. Tylko proszę pamiętać, ze jad wylany na kogoś zawsze wraca do adresata. Dobrego dnia – odpowiada Racewicz wszystkim swoim hejterom.
