
Jak poinformował w środę Patryk Jaki, szefostwo Ministerstwa Sprawiedliwości postanowiło podjąć stanowcze działania w bulwersującej sprawie śmierci 38-letniej Agnieszki Pysz w Areszcie Śledczym Warszawa-Grochów. Wiceminister sprawiedliwości ujawnił, iż wydał polecenie odwołanie dyrektora tej jednostki.
REKLAMA
– Ponadto wydałem polecenie, aby już systemowo nigdy nie doszło do takiej sytuacji, że ta sama jednostka, czyli osoba zainteresowana bada swoją sprawę. Teraz każdorazowo podobne sprawy będą badane poziom wyżej – dodał Patryk Jaki podczas środowego posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.
Posłowie zajęli się tą sprawą na wniosek Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Wcześniej o podjęcie działań mających na celu wyjaśnienie, dlaczego 38-latka w męczarniach umierała w Areszcie Śledczym Warszawa-Grochów apelował także Rzecznik Praw Obywatelskich, media i przede wszystkim bliscy Agnieszki Pysz.
Niebagatelną rolę w ujawnieniu i napiętnowaniu tej sprawy odegrały także jej koleżanki spod celi. "Jesteśmy pewne, że gdyby Agnieszce udzielono pomocy, kiedy zaczęła o nią prosić, nie doszłoby do tej tragedii" – napisały kobiety osadzone w warszawskim areszcie. Później te słowa cytowali oburzeni politycy opozycji i działacze na rzecz praw człowieka.
W środę w Sejmie Patryk Jaki przyznał, że choć szefostwo Aresztu Śledczego Warszawa-Grochów zasłużyło na zdymisjonowanie, to podkreślał, iż Agnieszka Pysz cierpiała na "jedną z najtrudniejszych do wykrycia chorób". – Los osób, które zachorują na tę chorobę, również będąc na wolności, bardzo często kończy się zgonem – stwierdził.
źródło: RMF FM
