Stanisław Karczewski chce walczyć z wulgaryzmami. Zacznie od dziennikarza, który zacytował hasła skandowane wczoraj przez tysiące nacjonalistów.
Stanisław Karczewski chce walczyć z wulgaryzmami. Zacznie od dziennikarza, który zacytował hasła skandowane wczoraj przez tysiące nacjonalistów. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Dziennikarz Piotr Stasiński na antenie TVN zacytował hasła, jakie skandowali wczoraj na ulicach Warszawy nacjonaliści. Teraz będzie miał problemy. Marszałek Karczewski (PiS) chce złożyć zawiadomienie do prokuratury na dziennikarza za... publiczne używanie wulgaryzmów.

REKLAMA

W "Loży prasowej" padły cytaty, które Piotra Stasińskiego z "Gazety wyborczej" mogą kosztować teraz sporo kłopotów. Dziennikarz relacjonował, jakie okrzyki padały wczoraj podczas Marszu Niepodległości, gdy grupa nacjonalistów skopała kobiety i wyzwała je od najgorszych k**w. Stasiński nie wykropkował wulgaryzmów i jeśli marszałek Karczewski spełni swoją zapowiedź, Stasiński będzie się musiał z tej wypowiedzi tłumaczyć przed prokuratorem.

Marszałek Stanisław Karczewski nie krył oburzenia. Co ciekawe, nie na tych, którzy takie hasła krzyczeli wczoraj na ulicach Warszawy. Najbardziej marszałka senatu zabolało chyba to, że padły w telewizji. Na Twitterze zapowiedział, że zgłosi sprawę do prokuratury. Jak zauważa inny dziennikarz Piotr Szubartowicz, takie szczucie prokuraturę na dziennikarzy mówiących o tym, jak przebiegał Marsza Niepodległości z pewnością spodobałoby się Erdoganowi (autorytarnemu przywódcy Turcji – red.).