
Trudno o bardziej sztampowy wstęp do artykułu o prawidłowym odżywianiu niż słowa: “jesteś tym co jesz”. Może więc to na karb stylistycznej kreatywności należy zrzucić fakt, że tak często udaje nam się je dzisiaj ignorować. Większość z nas - dietetycznie oświeconych - rankiem przedstawiłaby się prawdopodobnie jako “pełnoziarnisty tost z awokado” czy “owsianka na mleku roślinnym”. Drożdżówki z serem? Nie zadajemy się z nimi. No chyba że właśnie spóźniamy się do pracy - wtedy bywamy nawet kupną kanapką z kurczakiem i majonezem. I coraz rzadziej zastanawiamy się, jak zabawa w dietetycznego Dr. Jekkylla i Mr. Hide’a wpływa na nasze zdrowie.
Smażone w głębokim tłuszczu frytki - nawet te z pietruszki czy batata, to małe kroczki przybliżające nas do gabinetu kardiologa - ta informacja dzwoni gdzieś z tyłu głowy większości z nas (choć na ogół syczenie gorącego tłuszczu skutecznie ten alarmowy dzwonek zagłusza). Na ogół nie spodziewamy się jednak wykładu o zdrowym żywieniu w gabinecie ginekologa - a powinniśmy.
Zanim zaczniemy jakkolwiek modyfikować nasz jadłospis, pierwsze kroki powinniśmy skierować do laboratorium. - Badanie krwi to podstawa. Gdyby wszyscy wykonywali je co najmniej raz w roku, mielibyśmy znacznie zdrowsze społeczeństwo - twierdzi Tomasz Styk i dodaje, że w ten sposób najłatwiej określić najpowszechniejsze deficyty.
Dobrym przykładem może być tu witamina D3 - to jeden z najpopularniejszych składników, których nam brakuje. Większość z nas powinna suplementować go od października do kwietnia, a ci, którzy pracują w zamkniętych przestrzeniach - właściwie cały rok. Wiele kobiet w Polsce cierpi również na niedobory żelaza, zwłaszcza kiedy w wyniku stosowania różnych diet ograniczają spożycie mięsa.
Kiedy jesteśmy już świadomi niedoborów, możemy przejść do ich uzupełniania. Jak przekonują specjaliści, prawie wszystkie niedobory można bilansować za pomocą diety. Wyjątkami, zdaniem Ewy Greli-Musioł, doradcy żywieniowego i autorki bloga SzybkaPrzemiana.pl, są witamina D3, kwas omega 3 oraz foliowy:
W naszej strefie klimatycznej najczęstsze braki dotyczą witaminy D i kwasu omega 3. Te składniki trzeba suplementować, ponieważ nie jesteśmy w stanie zapewnić ich odpowiedniego poziomu wyłącznie z pożywienia. Witamina D pełni bardzo ważną rolę w metabolizmie hormonów. Jeśli jej zabraknie, może wystąpić brak równowagi hormonalnej, co z kolei skutkuje wieloma konsekwencjami – od pogorszenia nastroju do problemów ze zrzucaniem zbędnych kilogramów mimo stosowania diety. Z kolei kwasy Omega 3 są niezbędne dla zdrowych oczu, układu nerwowego oraz dla prawidłowej krzepliwości krwi. Kolejne składniki, których może brakować w diecie Polaków to kwas foliowy, magnez i potas. Tu również warto, po konsultacji z lekarzem, rozważyć suplementację, a kobiety planujące ciążę i będące w ciąży powinny bezwzględnie przyjmować kwas foliowy.
Artykuł powstał we współpracy z Fit&Easy.
