
Nawet kara śmierci grozi Brytyjce Laurze Plummer za to, że przywiozła do Egiptu 290 silnych tabletek przeciwbólowych dla swojego partnera. Teraz głos zabrała jej siostra, która podjęła dramatyczną próbę walki o uwolnienie Laury.
REKLAMA
– Chciałam wyrazić wdzięczność za to, jak egipski system sprawiedliwości traktuje Laurę. – przytacza słowa siostry Laury Plummer brytyjski dziennik "The Guardian". – Zdajemy sobie sprawę, że Laura nieumyślnie popełniła błąd. Kocha Egipt tak samo jak my. Chcemy przeprosić za stworzenie takiego problemu w waszym kraju – czytamy słowa kobiety na stronie internetowej gazety. Słowa te są prawdopodobnie "braniem pod włos" władz Egiptu, położenie Laury Plummer jest bowiem beznadziejne.
Chodzi o tramadol - lek, który w Wielkiej Brytanii jest dostępny na receptę, a w Egipcie jest nielegalny i traktowany jak narkotyki. Plummer, która od miesiąca siedzi w areszcie w egipskiej Hurghadzie, wwiozła tabletki, ponieważ jej partner cierpiał na silne bóle kręgosłupa. Tramadol to lek przeciwbólowy, stosowany m.in. w położnictwie, przy ostrych bólach pourazowych i pooperacyjnych, w onkologii i opiece paliatywnej.
Rodzina kobiety twierdzi, że Laura złamała prawo nieświadomie, a pobyt w więzieniu ma poważne konsekwencje dla jej psychiki. Pod wpływem pobytu w areszcie ma skłonności samobójcze. Tymczasem władze Egiptu są niewzruszone i nie chcą dać wiary tym tłumaczeniom. Zdaniem śledczych, kobieta wwiozła tramadol, by móc rozpowszechniać go jako narkotyk.
źródło: "Guardian"
