
Najpierw tylko o tym śpiewali. Teraz to symbolicznie robią. Pytanie - co będzie dalej? Narodowcy w Katowicach zorganizowali "spontaniczną" pikietę. W dość kontrowersyjny sposób wyrazili swój sprzeciw wobec działań europosłów Platformy Obywatelskiej. A wszystko to pod czujnym okiem policji.
Punktem zapalnym do zorganizowania pikiety było przyjęcie rezolucji ws. Polski przez Unię Europejską. Poparło ją również kilkoro europosłów z naszego kraju. Przeciwko ich decyzji zaprotestowali narodowcy. W ten symboliczny sposób pokazali, co myślą o działaczach Platformy Obywatelskiej.
W lipcu narodowcy zorganizowali dość podobną akcję i wystawili akty zgonu politycznego dla niektórych samorządowców, którzy im "podpadli". Tym razem przesłanie nacjonalistów jest jeszcze bardziej sugestywnie.
Jacek Lanuszny
Prezes Ruchu Narodowego na Śląsku
I jak relacjonuje katowicki portal katowice24.info: "Wieszali zdjęcia posłów opozycji, bo chcą ukarać, ich zdaniem, zdrajców. Przekonywali też, że nawet jak minister Szyszko wytnie wszystkie drzewa w Polsce, to szubienic nie zabraknie".
Zgromadzenie było zarejestrowane na 100 uczestników, ale przyszła niewielka garstka, ok. 30 osób. Według Jacka Lanusznego - to dlatego, że manifestacja była symboliczna i spontaniczna. Zorganizowały ją 4 ugrupowania: Ruch Narodowy Region Śląsko-Zagłębiowski, Młodzież Wszechpolska – Okręg Śląski, Górnośląskie Stronnictwo Narodowe i ONR Brygada Górnośląska.
Policja była na miejscu, ale nie interweniowała. To ciekawe, bo jak pisaliśmy wczoraj - funkcjonariusze są nawet w stanie zasłaniać ciałem zwykłą, antyrządową naklejkę.
Źródło: katowice24.info
