
Socjaldemokraci i Zieloni w Komisji Ochrony Środowiska PE chcą wprowadzić zakaz stosowania fosforanów w mięsie na kebab – informuje Deutsche Welle. To może oznaczać koniec kebabu, jaki znamy.
Skąd całe zamieszanie? Komisja Ochrony Środowiska w Parlamencie Europejskim chce zlikwidować lukę prawną, która do tej pory pozwalała na stosowanie w zamrożonym mięsie do produkcji kebabów fosforanów. Zatrzymują one wodę w produkcie, dzięki czemu chronią go przed wysuszeniem i rozpadem podczas pieczenia na dobrze znanym pionowym rożnie.
Z powodu luki w przepisach do tej pory stosowanie fosforanów nie było zakazane, ale nie było też oficjalnie dozwolone. Stosuje się je też w innych przetworach mięsnych.
Pierwotnie Komisja Europejska chciała zezwolić oficjalnie na stosowanie fosforanów w mrożonym mięsie – bo tak dostarczane jest większość z 500 ton mięsa na kebab, które codziennie zjada się w UE. Jednak plany KE chcą zniweczyć właśnie Zieloni oraz socjaldemokracji z Komisji Ochrony Środowiska.
Co ciekawe, według Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności ilość fosforanów, którą spożywamy w ciągu roku w kebabie, odpowiada… półtoralitowej butelce coli. Innymi słowy kebab jest raczej bezpieczny.
80 proc. Mięsa na kebab sprzedawanego w Unii pochodzi z Niemiec. – Nie ma jak dotąd alternatywy dla stabilizacji fosforanami mięsa na rożen – przypomina Renate Sommer, europosłanka z ramienia CDU w Komisji Ochrony Środowiska PE.
Dodajmy, że gdyby przepisy weszły w życie, takie miejsca jak słynny "Relax Kebab" w Radzyminie mogłyby zniknąć.
źródło: Deutsche Welle
