Maciej Orłoś nie pierwszy raz skrytykował media publiczne.
Maciej Orłoś nie pierwszy raz skrytykował media publiczne. Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Maciej Orłoś za każdym razem, kiedy udziela wywiadu, w którym mówi o byłych kolegach z TVP, rozpala Polaków. Nie inaczej było tym razem. Popularny dziennikarzy, który obecnie prowadzi autorski program "Orłoś kontra", w rozmowie z Wirtualną Polską przyznał, że rozumie kolegów, którzy nie zdecydowali się odejść z TVP, ale jednocześnie jednak współczuje tym, którzy własnym nazwiskiem firmują rządową propagandę w mediach publicznych. Zastanawia się też, czy Jacek Kurski powinien pełnić funkcję prezesa TVP.

REKLAMA
Orłoś w rozmowie przyznaje, że takiej propagandy, jaka dziś ma miejsce w mediach publicznych, nie widział od czasów PRL. Jak jednak dziennikarz zapewnia w rozmowie z Wirtualną Polską, nie ma żalu do kolegów, którzy zdecydowali się zostać w mediach publicznych. – Niektórym trochę się dziwię, niektórym współczuję, a jeszcze innych rozumiem, ponieważ życie jest życiem i nie każdy może sobie pozwolić na to, żeby tak po prostu trzasnąć drzwiami i odejść – twierdzi Maciej Orłoś.
Dalej dziennikarz pokazuje analogie między tym, jak dziś wyglądają programy informacyjne w mediach publicznych, a jak manipulowano opinią publiczną za czasów PRL. – Na pewno kiedyś to zostanie ocenione, to nie powinno się stać w wolnej Polsce – twierdzi Orłoś, który zastanawia się, czy Jacek Kurski na pewno jest właściwą osobą "na właściwym miejscu".
To zresztą nie był pierwszy raz, gdy Orłoś ocenił TVP. W sierpniu napisał na Facebooku, że oglądanie "Wiadomości" było niczym thriller, powrót do przeszłości. "Ten materiał był w 100 proc. w stylu Dziennika Telewizyjnego: nagonka na konkretną osobę, poniżanie jej, oskarżanie etc z użyciem wypowiedzi kilku osób, ale tylko z jednej strony. Druga strona – ta oskarżana – nie dostała szansy w tym materiale" – komentował popularny dziennikarz.
źródło: wp.pl