
Uczestnicy teleturnieju "Milionerzy" nie raz musieli udowodnić, jak wszechstronną wiedzą musi się wykazać pretendent w drodze po milion złotych nagrody. Było już pytanie o pseudonim wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego z czasów, gdy jeszcze był hipisem. Pytano też o to, co Jarosław Kaczyński sądzi o różach. A teraz trzeba było odpowiedzieć na pytanie o to, co miał Piotr Najsztub... w momencie potrącenia staruszki na pasach.
"Piotr Najsztub w momencie potrącenia staruszki na pasach miał..." - takie zdanie musiał dokończyć jeden z uczestników "Milionerów" emitowanych na antenie TVN. Do wyboru były cztery odpowiedzi: pracę, ubezpieczenie OC, prawo jazdy i ważny przegląd techniczny auta. Prawidłowa odpowiedź? Kierowca nie musi być nigdzie zatrudniony, za to wyjeżdżając na drogę powinien mieć w porządku wszystkie dokumenty związane z prowadzeniem pojazdu. W przypadku Piotra Najsztuba tak nie było. Dziennikarz nie miał przy sobie ani prawka, ani ubezpieczenia, ani ważnego przeglądu. Miał tylko pracę.
W trakcie śledztwa okazało się, że w 2009 roku znany dziennikarz przekroczył limit punktów karnych. W związku z tym zatrzymano jego prawo jazdy, a dokumenty wysłano do wydziału komunikacji w Starostwie Powiatowym w Piasecznie. Jednak urzędnicy... przez osiem lat nie podjęli żadnej decyzji w tej sprawie. Nie odebrali prawa jazdy Najsztubowi, więc miał prawo prowadzić samochód. W związku z tym policjantom pozostanie prawdopodobnie jedynie ukaranie go mandatem. Ani policja, ani prokuratura, ani urzędnicy nie chcą komentować sprawy.
