Mikołajki kojarzymy w pierwszej kolejności z obowiązkowymi losowaniami w szkole, które z każdym rokiem uwierały nas coraz bardziej, a cieszyły coraz mniej. To jednak idealna tradycja do wprowadzenia w gronie przyjaciół czy w związku. Mało mamy w kalendarzu takich niezobowiązujących okazji, żeby obdarować bliską osobę jakimś kompletnie nieistotnym drobiazgiem (za nietrafiony prezent urodzinowy czy rocznicowy można zebrać mentalne cęgi). Do zamknięcia centrów handlowych pozostało jeszcze niemal 5 godzin, przeglądamy co fajnego można złapać jeszcze stacjonarnie przed jutrem, żeby mieć co włożyć „do skarpety” i pełnoletnim domownikom. Przedział cenowy od 15 do 118 złotych
REKLAMA
Olejek do brody, 35 zł

Mała, amerykańska marka Woody's tworzona we współpracy z czołowymi golibrodami z LA. Jak piszą twórcy na utrzymanej w stylu lat 50. stronie – „dobrze pachnie i robi robotę”. I chyba o to tu chodzi. Jeśli w kwestii olejków do bród jesteście nowicjuszami – nie lękajcie się. Olejek dobrze się wchłania i nie tłuści tak, jak można przypuszczać. Zmiękcza włosy i sprawiają, że skóra nie piecze i nie swędzi (na co uskarżają się często faceci, którzy zaczynają swoją przygodę z hodowlą brody). W skład kosmetyku wchodzi olej macadamia – chroniący i zmiękczający skórę, bogaty w antyoksydanty olej moringa o charakterystycznym zapachu, a także olejek kukui, który łagodzi i przeciwdziała swędzeniu. Ten, bądź co bądź niszowy kosmetyk dostaniecie nie gdzie indziej, jak w Rossmannie.
Matcha, 20 lub 35 zł

Prezent dla miłośnika Japonii, tudzież osoby która kocha próbować nowych smaków, ale niekoniecznie spędzać w kuchni długie godziny (a co za tym idzie formą do wypieku bagietek raczej nie ma co jej obdarowywać). Matcha to nic innego jak sproszkowana, wysokogatunkowa zielona herbata, która dzięki temu zachowuje niesamowitą barwę. Oczywiście w teorii, żeby pić ten antyoksydacyjny napój bogów potrzeba specjalnego pędzelka, łyżeczki i kilku innych utensyliów. W praktyce – cóż, zachodzi szansa, że nikt nie padnie trupem od użycia trzepaczki do jajek. W sieci sklepów Kuchnie Świata dostaniemy Matchę w eleganckich puszkach w zależności od objętości zapłacimy około 20 lub 35 zł.
Błyszczyk do ust, 15 zł

Niewątpliwym plusem jednego z tańszych prezentów w zestawieniu jest fakt, że Sephorę, z której kolekcji świątecznej pochodzi błyszczyk, można znaleźć niemal w każdym centrum handlowym. Kolejnym – fakt, że nawet gdyby obdarowana nie miała szczególnej ochoty powlekać ust delikatnym, półprzezroczystym różem może powiesić uroczą głowę renifera na na choince czy oknie i ciepło pomyśleć o ofiarodawcy za każdym razem, gdy podniesie na wzrok. Za 15 zł w Sephorze oprócz powyższego błyszczyka dostaniemy także limitowaną, świąteczną edycję pachnących produktów do kąpieli.
Grow it, 60 zł

Idea tyle kosmiczna, co taka, która ucieszy jako niezobowiązująca niespodzianka niemal każdego. Seria Grow it od marki Gift Republic to gotowe zestawy do wyhodowania własnych roślinek składające się najczęściej z doniczek z włókna kokosowego, instrukcji, odżywek dla roślin no i oczywiście nasionek. Możemy zdecydować się na małą winorośl dla miłośników wina, chmiel dla piwosza. Inną opcją jest ostra papryczka dla kogoś, czyje możliwości w temacie ostrego jedzenia biją wszelkie standardy, czy ziółka dla wiecznie zdenerwowanych. Jednak bezsprzecznie najbardziej egzotycznymi, a przez to i najciekawszymi opcjami są różne rodzaje drzewek bonsai i rośliny mięsożerne. Do kupienia w sieciówce Yego.
Świąteczne skarpetki, 30 zł

Mikołajkowy klasyk – tutaj w wersji ekonomicznej i ekologicznej. Oysho to marka należąca, podobnie jak Zara, do spółki Inditex. I choć hiszpańska, to charakterem bliżej jej do stylu skandynawskiego. Jak na sklep (między innymi) ze skarpetami przystało Oysho wprowadziło oczywiście kolekcję świąteczną. 30 zł za trzy pary skarpet z bawełny ekologicznych to nie najgorsza opcja. Skarpety to taka część garderoby, której nigdy dość. W sklepach sieciowych marki można znaleźć dwa zestawy wzorów. A do ekologicznej bawełny nie przyczepi się żaden złotousty aktywista-niewdzięcznik.
Skórzany pasek, 60 zł

Ci panowie, którzy nie przywiązują szczególnej wagi do ubioru, czyli jednak (i niestety) większość z nich cierpią na niedobór pasków casualowych. Do garnituru czy spodni w kant i owszem – zawsze znajdzie się jakiś elegancki pasek, gorzej z jeansami i weekendem. Jeśli pragniecie, żeby wasi lubi porzucili wreszcie straszne klamry i materiałowe paski pamiętające czasy liceum, biegnijcie do H&M-u po skórzany pas z linii premium quality, odznaczającej się wysoką jakością.
Masażer do stóp, 118 zł

Może to i prezent odrobinę drogi jak na Mikołajki, ale jeśli gniecie was sumienie, że nie po drodze było wam ostatnio do seniorów rodu, będzie jak ulał. Poza tym to prezent, który można ofiarować babci i dziadkowi jako dobro wspólne (o ile nie żyją jak pies z kotem). Jeśli zaś do składnik wciągniemy rodzeństwo, które w w kwestii częstotliwości odwiedzin również ma swoje za uszami okazuje się, że to prezent całkiem skromny. Trzy tryby masażu, 20 dysz wodnych na każdą stopę, a do tego pozytywne recenzje zadowolonych użytkowników. W Warszawie dostaniecie masażer SENCOR SFM 3720GR jeszcze w Saturnie w Blue City (sprawdzałam) i w Media Markcie. Gwarancja na dwa lata.
Książki o przyrodzie, około 30 zł

Peter Wohlleben to osobliwy jegomość – przez kilkanaście lat mieszkała z żoną i dziećmi zaszyty w niemieckiej puszczy pierwotnej i pracując jako leśnik, a potem napisał książkę o życiu drzew, która z dnia na dzień stała się międzynarodowym bestsellerem. Potem popisał kolejne dziełko o duchowym życiu zwierząt i ostatni tom – o tym, jak komunikuje się ze sobą szeroko pojęty świat przyrody. Pozycje napisane prze Wohllebena nie są może dziełami wybitnymi, ale na pewno są wybitnymi książkami popularnonaukowymi, biorąc pod uwagę zainteresowanie, jakim nieprzerwanie się cieszą. Zarówno dla osób uwielbiających grzebanie w ogródku (choćby i działkowym), jak i wszelkiej maści grzybiarzo-kociarzy. Najlepiej takich, którzy nie mają zwyczaju lecieć po nowości wydawnicze natychmiast po ich publikacji. Do kupienia w każdym Empiku i w księgarniach wydawnictwa Znak.
Krem do rąk Eos, 25 zł

Pewnie widzieliście kiedyś kobiety malujące usta dziwnymi pomadkami w zakręcanych kulkach. To balsamy do ust Eos. Marka została założona w 2006 w Nowym Jorku i szybko wyspecjalizowała się w balsamach do ciała, kremach do rąk i kulistych pomadkach, których designerskie opakowania w całości podlegają recyclingowi. Niedawno do Polski wreszcie trafiły długo oczekiwane kremy do rąk, stacjonarnie do kupienia na razie w sieci perfumerii Douglas, niestety tylko jednym zapachu (i kolorze) – ogórkowym. Jeśli bliska wam kobieta wciera w siebie wciąż kulistą pomadkę nie wzgardzi i kremem.
Czapka, 49 zł

Hasło łódzkiej marki – „dla chorych i zdrowych” szczególnie pasuje do coraz niższych temperatur. Jeśli macie w swoim bliskim otoczeniu osobę, która jakimś cudem nie wyciągnęła jeszcze ze strychu czy pawlacza zeszłorocznej czapy, możecie obdarować ją jutro czapką marki Pan tu nie stał. Ciepłe, wyprodukowane w Polsce, z odczepianymi pomponami i napisami z przymrużeniem oka – między innymi „czort”, „facetka”, „czołem”, „zuch” czy „angina”. Stacjonarnie czapki dostaniecie w butikach marki w Warszawie (Koszykowa 34/50), Krakowie (Nadwiślańska 9) i oczywiście w Łodzi (Piotrkowska 138/140).
