
"Nie jestem winny i mogę tego dowieść" – oświadczył publicysta "Krytyki Politycznej" Jakub Dymek tuż po tym, jak na łamach "Codziennika Feministycznego" ukazał się artykuł "Papierowi feminiści". Dymek wraz dziennikarzem portalu wyborcza.pl Michałem Wybieralskim zostali oskarżeni o molestowanie seksualne kobiet. Padły też o wiele mocniejsze zarzuty – w przypadku Dymka chodziło o gwałt, w przypadku Wybieralskiego o pobicie. Tymczasem z tekstu "Codziennika" po cichu zniknął wątek gwałtu.
Obaj bohaterowie tekstu "Papierowi feminiści. O hipokryzji na lewicy i nowych twarzach polskiego #MeToo" odmiennie zareagowali na tę publikację. Dziennikarz "Wyborczej" przeprosił, podkreślając, że molestowanie czy prześladowanie nie było jego intencją: "Tekst każe mi przemyśleć moje postępowanie i relacje międzyludzkie. Chciałbym zadośćuczynić wyrządzonym przeze mnie krzywdom w formie, której oczekują skrzywdzone osoby". Publicysta "Krytyki Politycznej" zaś stanowczo odpierał zarzuty, jakie pojawiły się w tekście i od razu zapowiedział, że sprawę skieruje do sądu.
Jakub Dymek
"Krytyka polityczna"
Na oświadczeniu się nie skończyło – Dymek skierował "przedsądowe wezwanie do zaniechania naruszenia prawa oraz usunięcia skutków tego naruszenia". Mówiąc prościej – publicysta zażądał m.in., aby z opublikowanego tekstu usunięty został fragment, w którym jest on oskarżany o gwałt.
Jak pisze branżowy portal press.pl, żądanie publicysty zostało spełnione – w tekście "Codziennika" nie pojawia się już wątek gwałtu. – Fragment został usunięty, ponieważ trwa śledztwo prokuratorskie w tej sprawie – tyle tylko wyjaśniła redaktor naczelna "Codziennika" Kamila Kuryło.
W tekście wciąż padają inne zarzuty: "napastowania seksualnego, przekraczania granic, obłapiania, chamskich, słownych zaczepek, które być może jego prawicowi koledzy uznaliby za końskie zaloty. (...) Zdarzało mu się macać ukradkiem kobiety, gdy jego partnerka na chwilę odwracała spojrzenie. (...) na widok kobiet reaguje słowami 'będzie ruchane'". Obaj bohaterowie publikacji "Codziennika Feministycznego" zostali w swoich redakcjach zawieszeni w obowiązkach służbowych.
źródło: press.pl
