
Informowaliśmy o skandalicznym zachowaniu policji podczas piątkowych protestów, po tym jak Prawo i Sprawiedliwość domknęło "proces przejęcia władzy nad sądami". Wczoraj Klementyna Suchanow, autorka "Gombrowicz. Ja, geniusz", na Facebooku opisała, jak została potraktowana przez funkcjonariuszy.
Po tym, jak PiS zgłosiło swoje poprawki reformujące sądownictwo, ludzie znów tłumnie wyszli na ulice. Obywatele RP opublikowali film, na którym widać jak policja pacyfikuje protestujących przeciwko niekonstytucyjnym projektom ustaw.
Szokującą relację o praktykach policji opublikowała Klementyna Suchanow, która jest autorką biografii Witolda Gombrowicza. We wpisie Suchanow na Facebooku czytamy, że po tym jak "udupiono w sejmie sądy", poszła ze znajomymi na spacer z siatkami pełnymi jaj, a pani ze Społem poprosiła, by jedno użyć w jej imieniu.
Dalej Suchanow opisuje, jak policja rzuciła jej znajomego "dosłownie twarzą w chodnik", przyciskając nogą. Zaznacza, że udało jej się "pograć w pałkę", gdyż duża ich liczba wypadała "kulsonom jak cukierki z tytki na Mikołaja". Skończyło się rzutem na chodnik i skuciem. Kobieta relacjonuje, że ludzie zostali spisani przez policję za "podejrzenie posiadania jaj". Nie jest to jej pierwsza przygoda z funkcjonariuszami. Po Marszu Niepodległości rehabilituje kolano, a teraz doszły jej rubinowe siniaki po kajdankach.
Informację o skandalicznym potraktowaniu Klementyny Suchanow przez policję na Twitterze zamieścił dziennikarz "Newsweeka" Dariusz Ćwiklak.
Po publikacji tekstu rzecznik Komendanta Stołecznego Policji wysłał sprostowanie w tej sprawie. Poniżej publikujemy je w całości.
Sylwester Marczak
rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji
