Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk na krótkim briefingu w Krakowie skomentował uruchomienie wobec Polski mechanizmu z art. 7 TUE.
Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk na krótkim briefingu w Krakowie skomentował uruchomienie wobec Polski mechanizmu z art. 7 TUE. Fot. Filip Radwanski / Agencja Gazeta

Głęboko liczę na to, że polski rząd pójdzie po rozum do głowy i nie będzie szukać za wszelką cenę konfliktu w sprawie, w której najzwyczajniej w świecie nie ma racji - tak uruchomienie wobec Polski mechanizmu z art. 7 Traktatu o UE skomentował w środowe popołudnie przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

REKLAMA
Jak tłumaczył Polak stojący na czele najważniejszej unijnej instytucji, dzisiejsza decyzja Komisji Europejskiej "wynika z głębokiej zmiany, jaką zaproponowała większość parlamentarna, więc Prawo i Sprawiedliwość. – Zmiany polegającej na tym, że to władza będzie ponad prawem, a nie prawo ponad władzą. Tak to oceniają instytucje europejskie – podkreślił Donald Tusk.
– Najgorsza rzecz już się stała – ocenił przewodniczący Rady Europejskiej na krótkim briefingu zorganizowanym w Krakowie, gdzie aktualnie przebywa. W rozmowie z dziennikarzami Donald Tusk podkreślił, że choć niektórych konsekwencji nie da się już cofnąć, to on będzie "robił wszystko, by żadne kary Polski nie spotkały".
Jak informowaliśmy w naTemat, w środę Polska stała się pierwszym w historii Unii Europejskiej państwem członkowskim, wobec którego zdecydowano się na zastosowanie art. 7 TUE, który przewiduje kary za sprzeniewierzenie się podstawowym unijnym zasadom. Jeżeli procedura ta zostanie doprowadzona do końca, Polska może stracić prawo głosu w Radzie Europejskiej, a zarazem wpływ na najważniejsze decyzje wspólnoty.