Arcybiskup Robert Bezák podczas ogłaszania swojego odwołania
Arcybiskup Robert Bezák podczas ogłaszania swojego odwołania Zrzut ekranu / http://youtu.be/jnLHK6kul6s

Niedawno z funkcją biskupa musiał pożegnać się słowacki arcybiskup Trnawy – redemptorysta Robert Bezák. Wierni nie godzą się na tę decyzję i protestują. Czy sprawa powoli ucichnie, czy dojdzie do poważniejszych problemów w łonie Kościoła na Słowacji?

REKLAMA
Nieoficjalnie podejrzewa się, że podobnie jak w przypadku innych odsunięć biskupów w tym roku z Demokratycznej Republiki Konga, Australii oraz Włoch, chodziło o niegospodarność, ale najgłośniej mówi się o konflikcie z poprzednikiem Bezáka – Watykan jednak się nie tłumaczy. To najbardziej boli wiernych i samego biskupa. "GW" pisze:

Bezák pożegnał się z wiernymi w katedrze Jana Chrzciciela w Trnavie. Podczas kazania powiedział, że nie wie, dlaczego musiał odejść, i że nie rozumie kroku papieża. "W liście z Watykanu jest mowa o poważnych przewinieniach" – mówił z ambony abp Bezák. "Proszę was, powiedzcie mi, co by to mogło być… Być może byłem zbyt twardy wobec swojego poprzednika" – stwierdził.


Były arcybiskup Jan Sokol, jest podejrzany o współpracę z czechosłowacką bezpieką, bronił także marionetkowych faszystowskich władz z okresu drugiej wojny światowej. Bezák naświetlał także finansowe malwersacje, które jego poprzednik miał się dopuścić.
Dziekani biskupa podali się do dymisji, Słowacy protestują na ulicach, oraz podpisują się pod petycjami w internecie. List do nuncjusza papieskiego podpisało także wielu słowackich intelektualistów.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"