Jarosław Kaczyński po słynnych zakupach w Biedronce. Zarzucał rządowi Donalda Tuska drożyznę.
Jarosław Kaczyński po słynnych zakupach w Biedronce. Zarzucał rządowi Donalda Tuska drożyznę. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Chleb, jajka, masło czy karma dla kota. Wydawałoby się, że to podstawowe produkty, które kupuje prawie każdy Polak. A jednak niektórzy znaleźli poważny powód, dla którego między innymi te artykuły żywnościowe wysłali z okazji zbliżających się świąt Jarosławowi Kaczyńskiemu.

REKLAMA
W paczce, którą wrocławscy politycy SLD wysłali liderowi Prawa i Sprawiedliwości, znalazły się jeszcze inne artykuły: jabłka, mleko, olej rzepakowy czy majonez. Do paczki dołączyli kartkę z życzeniami świątecznymi oraz paragon na zakupy. Wszystko spakowali w karton i wysłali Jarosławowi Kaczyńskiemu. Dlaczego? Bo przez ostatnie lata ceny tych produktów, jak wyliczyli, urosły o prawie 28 proc. Jeśli dodamy do tego niewielką inflację w tych latach, problem wzrostu cen żywności wydaje się poważny.
Jak powiedział Onetowi Dominik Kłosowski z SLD, trzy lata temu Kaczyński robił zakupy w jednym z dyskontów i tam pokazywał drożyznę. – My natomiast chcemy pokazać, że podstawowe produkty takie, jak chleb, jajka, masło, jabłka i olej rzepakowy zdrożały od tego czasu o około 30 procent – powiedział Kłosowski Onetowi. Według polityków SLD, w 2014 r. za paczkę świąteczną dla Kaczyńskiego zapłaciliby 28 zł, a dziś te same produkty kosztują 40 zł. Najmniej podrożała karma dla kota.
Jak zaznaczają politycy SLD, wysłali Kaczyńskiemu paczkę, by wiedział, ile Polaków będą kosztowały święta, bo z ich obserwacji wynika, że Kaczyński sam zakupów nie robi. Happening wrocławskich radnych nawiązuje do sytuacji z 2011 r., kiedy Kaczyński zrobił zakupy w Biedronce i zarzucił Donaldowi Tuskowi, że za jego rządów ceny żywności wzrosły ponad dwukrotnie.
źródło: Onet