
Obniżenie wieku emerytalnego to jedna ze sztandarowych obietnic Prawa i Sprawiedliwości z kampanii wyborczej. Trzeba przyznać, że partią ją spełniła, jednak bez oglądanie się na konsekwencje. I to właśnie one dogoniły właśnie rząd Mateusza Morawieckiego – podaje "Fakt".
REKLAMA
Rząd zakładał, że z obniżonego wieku emerytalnego skorzysta 331 tysięcy osób, choć nieoficjalnie liczono, że niższa emerytura w przypadku wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej zniechęci wielu Polaków. Jak pokazują dane, te nadzieje były płonne. Z najnowszych danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że decyzji o przejściu na emeryturę wydano już 379 tysięcy. – Dla tych osób złożenie wniosku o emeryturę było jedynym racjonalnym wyborem. Z drugiej strony zwróćmy uwagę, że ok. 40 tys. osób ma przyznaną emeryturę, ale z zawieszoną jej wypłatą, gdyż kontynuują zatrudnienie. To swoisty życiowy bezpiecznik: pracuję, zarabiam, ale w razie czego w każdej chwili mogę skorzystać z już wyliczonego świadczenia – powiedział dziennikowi "Fakt" rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz.
Na początku bardzo dużą ilość wniosków tłumaczono tym, że na emerytalne świadczenia przechodzą głównie osoby, które nie miały pracy i emerytura będzie ich jedynym stałym dochodem. Jednak z danych ZUS-u wynika, że aż 40 procent nowych emerytów to osoby, które zdecydowały się dobrowolnie odejść z pracy, a Polaków (a zwłaszcza Polek) nie zniechęcają wcale niskie świadczenia.
Tylko w tym roku na ten cel zaplanowano 2,5 mld zł, w przyszłym roku cofnięcie reformy emerytalnej to wydatek aż 10 mld złotych. Nie wiadomo, jaki pomysł na większą ilość emerytów ma rząd. Zarówno jeśli chodzi o budżet, jak i sytuację na rynku pracy.
źródło: fakt.pl
